Kolejna bardzo dobra i mocno poruszająca książka z serii „Dobre strony„. Po Haroldzie Fry miałam okazję przenieść się w całkowicie inny świat. Maia umarła. Zostawia męża Stevena i małego synka. Ich życie przewraca się do góry nogami i szukają sensu, który właśnie stracili. Historia przeplatana jest mistyką. Bohaterka umarła, ale cały czas czuwa nad swoja rodziną, pomaga jej w tym pies Barney, który wyczuwa obecność Mai.
