
Słodkie łączyli ze słonym. Szukanie dobrej Paelli bywało wyzwaniem, a żeby jeszcze w dobrej cenie to już przygoda! Chciałyśmy lampkę Sangrii, dostałyśmy 0.7 l trunku. Jedzenie w Barcelonie wspominam wesoło. Zaczęło się od kosztowania tapas. Bywało z nimi różnie. Przystawki bywały zwykłymi frytkami czy chipsami, no to trzeba było intensywnie szukać. Wiecie jak to jest, jak się chce to się da.