SAMSUNG CAMERA PICTURES

Słodkie łączyli ze słonym. Szukanie dobrej Paelli bywało wyzwaniem, a żeby jeszcze w dobrej cenie to już przygoda! Chciałyśmy lampkę Sangrii, dostałyśmy 0.7 l trunku. Jedzenie w Barcelonie wspominam wesoło. Zaczęło się od kosztowania tapas. Bywało z nimi różnie. Przystawki bywały zwykłymi frytkami czy chipsami, no to trzeba było intensywnie szukać. Wiecie jak to jest, jak się chce to się da. 

No to jemy!

Będąc w Barcelonie koniecznie trzeba się przejść na największy targ żywieniowy koło La Ramblii. Fajnie też zjeść paellę (patelnię ryżu podawaną przeważnie z warzywami lub mięsem, bądź tym i tym z sosem). Danie to pochodzi z Walencji i opiera się na ryżu z dodatkami. Mogą to być także owoce morza. Hiszpanie zazwyczaj jedzą ją na obiad, bo uznają że na wieczór to za ciężkie danie.

Uważaj na tapas

O tapas jest osobny wpis dostępny TUTAJ. Trzeba na nie uważać bo możesz dostać na talerzu zestaw frytek z oliwą albo kawałki kurczaka. Hiszpanie lubią celebrować jedzenie jak Włosi. I mogą jeść i jeść. A ja nie raz takim tapas się już najadłam.

Kosztuj wszystko co Ci przypadnie do gustu

Nie ma co się bać. Trzeba skosztować pięknie wyglądających bagietek. Kolorowych świeżych soków. Lodów i ciastek, które od razu widać, że są bardzo kaloryczne. Polecono nam ciasteczka wyglądające jak nasze faworki do kawy. Podobno jakiś hiszpański specjał. Bardzo słodkie ale smaczne. Sangria! Ja można pić litrami. Podana z świeżymi cytrusami smakuje niebiańsko. Chciałyśmy zamówić małą lampkę. Podano nam wino w kieliszkach mierzących 0,7l !

Z piw polecam San Miguel. Zwracajcie uwagę także na ceny. Bywa, że na La Ramblii paella kosztowała od 12 do 25 euro. Jakiś kosmos! Tak samo zauważyłam, że bagietki sprzedawane jako gotowe kanapki (przepyszne!) sprzedawane były tylko w ścisłym centrum. Już na obrzeżach miasta ciężko było na nie trafić.

A całość naszych kulinarnych wojaży możecie zobaczyć na poniższym filmiku: