Gorzkie pomarańcze to efekt doświadczeń zgromadzonych podczas pracy dla radia i osobistych poszukiwań. Autor obala stereotypy, by pokazać inną prawdę o Grecji, a biele i błękity zastępuje wieloma odcieniami szarości.

źródło opisu: wydawnictwo W.A.B., 2013

Książka stanowi zbiór dywagacji politycznych i osobistych na temat  kryzysu jaki dopadł swojego czasu Grecję. Miejsce, które kojarzy nam się z ciepłem, odpoczynkiem i relaksem nagle postawione zostaje w obliczu kryzysu, przepychanek politycznych, dwuznacznych sytuacji. Autor opisuje czytelnikowi wszystko bardzo dokładnie, wplatając własną dość trudną historię rodzinną. Czytelnik zatem ma dwie fazy wtajemniczenia. Poznaje Grecję od tej gorszej strony, gdzie słowo „chyba” nie istnieje, bo Dionisios opisuje wszystko tak jak było. Jeżeli były zamieszki i w nich uczestniczył, to tak jak opisał, tak było. Jeżeli na ulicy nagle zebrał się tłum i życie wielu osób było zagrożone, to uwierzcie, tak było.

Przeplatana historia dzieciństwa z teraźniejszością. Miałam wrażenie, że czytam rozsypaną układankę z puzzli, którą udało się dzięki wydaniu książki autorowi poskładać. Gorzkie pomarańcze są symbolem cierpienia i trudnej sytuacji, zarówno w Grecji jak i u samego autora. Wspomnienia o rodzicach są bardzo osobiste. Dionisios wiele pisze o swojej mamie, która zawsze dążyła do celu i przedstawia ją jako silną kobietę, która wie czego chce, ale niestety życie pisze jej zawsze scenariusz w ten sposób, że musi iść pod prąd.

Z tak wielu sytuacji sobie nie zdajemy sprawy, książka „Grecja.Gorzkie Pomarańcze” otwiera nam oczy na wiele faktów, o których słyszeliśmy lub czytaliśmy, ale je tylko przyjęliśmy do świadomości. Nikt nie analizuje dokładnie kryzysu w Grecji, jeżeli nie znalazł się w jego centrum. Autor wprowadza nas w klimat tamtych czasów, nagle uświadamiam sobie, że tak wiele ważnych kwestii pominęłam. Dlatego tak bardzo jestem wdzięczna autorowi, za to, że poszerzył horyzonty mej jak dotąd ubogiej wiedzy na temat trudnej sytuacji w Grecji.

Katarzyna Irzeńska