Recenzja filmu „Chce się żyć”


Swą wypowiedź zacznę od tego, że dawno nie czułam się tak poruszona po filmie. Na ekranie pojawiają się napisy,a  ja czuję ten dyskomfort w gardle, który uniemożliwia mi mówienie. To uczucie jest efektem emocji, jakie mi towarzyszyły podczas oglądania filmu. Ścisk w gardle i mokre oczy pozostają jeszcze kilkanaście minut po filmie.

Rozpoczynam proces myślowy. Moja analiza otaczającego mnie świata, gry aktorskiej i próba zrozumienia tego, czego nie jestem w stanie zrozumieć sprawia, że nadal czuję się inaczej. Nie cierpię na porażenie mózgowe, nie jestem upośledzona intelektualnie, nie jestem niepełnosprawna, a cały czas myślę, chcę zrozumieć i jedynie co jestem w stanie zrobić, to wyrażam swój ogromny szacunek do Dawida Ogrodnika za rolę Mateusza, a także niskie ukłony dla reżysera Macieja Pieprzycy, za to, że nie wzbudził we mnie litości, a uruchomił proces myślowy.

Gdybym miała powiedzieć w jednym zdaniu o czym jest ten film? Powiedziałabym, że to film o tym jak łatwo można pobłądzić w  i jak bardzo silnym należy być, by walczyć o swoje własne życie. Mateusz (Dawid Ogrodnik) cierpi na porażenie mózgowe, w dzieciństwie stwierdzono, że jest głęboko upośledzony. Jego rodzice starają się walczyć z chorobą i normalnie żyć. Rodzeństwo w zależności od wieku i etapu dorastania różnie pojmuje jego chorobę. W tą historię wplata się także zazdrość, bo całe życie rodziny kręci się głównie wokoło Mateusza.

Cudownie odegrana role matki (Dorota Kolak), u której widzimy jak zmienia się podejście do chorego wraz z wiekiem i bagażem doświadczeń. Każda matka zawsze walczy o swoje dziecko do samego końca i chce dla niego jak najlepiej, są jednak chwile, kiedy jest się bezsilnym i oddaje się wiarę w działanie innych ludzi, przestaje się liczyć na siebie. Człowiek staje wtedy na drugim planie, oddaje „główne skrzypce” komuś, kto ma więcej siły na załatwienie wszystkiego. Trudna rolna, nie tylko filmowa. Sytuacja dla rodziny, która ma w swoim ognisku domowym osobę cierpiącą na porażenie mózgowe przeżywa na co dzień piekło. Tyczy się to także innych chorób, szczególnie psychicznych wśród najbliższych czy związanych z upośledzeniem umysłowym. Mama Mateusza przechodzi w filmie przemianę, widać jak starzenie się wpływa na psychikę osoby, która całe życie poświęca choremu. To strasznie smutne, ale prawdziwe. Patrząc na film, człowiek sam się zastanawia, a co ona miała zrobić? A jak ja bym zrobiła?

Rola ojca (Arkadiusz Jakubik) jest także kluczowa w filmie i jakże symboliczna. Tata Mateusza jest dla niego wzorem, przykładem na to, że można tworzyć rzeczy niemożliwe, że można zrobić coś z niczego. Rodzina nie cieszy się bogactwem, żyją z dnia na dzień za to co mają. Ojciec Mateusza dorabia gdzie popadnie i z kim popadnie, ale wszystko robi po to, by mogli jakoś żyć. Potrafi nawet poskładać z starych elementów nowy wózek dla Mateusza, tylko po to, by syn miał jak funkcjonować. Jest w oczach syna czarodziejem, tak go nazywa w filmie. Potrafi sprawić, że gwiazdy wybuchają, a także tryska humorem i kocha syna nade wszystko, mimo wielu własnych personalnych niedoskonałości.  Jest w filmie taka scena z zamkiem do drzwi, gdzie ojciec wychodzi w celu zakupu zamka i ma wrócić go naprawić. Dosłownie, jedyne co mogę napisać, to ta scena jest niesamowicie wzruszająca, daje do myślenia, nie pozwala o sobie zapomnieć.

Mateusz, będący rośliną, warzywem, nikim dla społeczeństwa nagle staje się kimś. Okrutnie podchodzimy do sprawy traktowania i obcowania z osobami chorymi i  upośledzonymi, twierdząc, że wszyscy są tacy sami. Że wszyscy są roślinami, że każdy chory to nic nie rozumiejący „debil”. Maciej Pieprzyca pokazuje realia, uświadamia widza w kwestiach postrzegania świata przez chorego, uczy myślenia, podejścia na nowo do życia. Ja nie czułam wewnętrznego smutku, litości wobec tych osób. Maciejowi Pieprzycy, udało się zrobić coś niesamowicie ważnego. Uruchomił mechanizm poszerzania horyzontów, które traktują o człowieku. Po tym filmie nawet stwierdzenie „homo sapiens” ma jeszcze głębsze znaczenie. Mateusz (Dawid Ogrodnik) wykonał mistrzostwo świata jeżeli chodzi o odegranie roli. Parabola emocji, towarzysząca mi stale podczas filmu nie pozwala na zwykłe zapomnienie. Minęły dwa dni, od kiedy byłam w kinie, a ja naprawdę nadal nad tym wszystkim co zobaczyłam rozmyślam. Nie da się opisać emocji, wrażeń po filmie, nawet najmądrzejsze słowa nie oddadzą tego, co sami zobaczycie, a wiecie czemu tak twierdzę? Bo każdy, musi się sam z tym zmierzyć. Każdy z nas odbiera rzeczywistość inaczej. Dla każdego, będzie to trudny test z codzienności.

Film traktuje także o znaczeniu relacji z drugą osobą i symbolice miłości. Jest najważniejsza. Jeżeli mamy dla kogo żyć, to mamy czym oddychać. Nie musimy być idealni, młodzi i przedsiębiorczy. Wystarczy nadawać na tej samej fali, rozumieć się nawzajem i po prostu być.

Uświadomiłam sobie wiele. Każdy z nas ma problemy, są one istotne i nieodłączne. Można je jednak podzielić na te większe i mniejsze. Nie napiszę, że teraz każdego życie powinno być sielanką, no chyba że ma kogoś poważnie chorego, NIE! Napiszę tylko tyle, że do pewnych spraw należy dorosnąć, bez względu na wiek. Napiszę, że powinniśmy cieszyć się nawet tkwiąc w nieszczęściu z każdej chwili, która wywołuje w naszym życiu choćby mały uśmiech. Odstawmy na bok nowoczesność, modne ubrania, gadżety. Odłóżmy na bok wizerunek, ciało, sprawność fizyczną. Posłuchajmy siebie od wewnątrz bo bez względu na to czy jesteśmy piękni, czy nie zawsze mamy coś do powiedzenia. Pozwólmy by nas wysłuchano, bez względu na okoliczności. Czy to będzie mowa, ruchy ciała, dotyk, gest,  czy jakakolwiek inna forma komunikacji. Nie musimy porozumiewać się mową. Wystarczy obecność, jedno spojrzenie.

Czasem warto czekać, nawet kilkadziesiąt lat na tą jedną osobę, która zmieni nasze życie i sprawi, że wszystko znowu będzie miało sens. Taką osobą w filmie jest terapeutka z ośrodka, która w pewnym dniu pojawia się w życiu Mateusza. Od tej pory, wszystko staje się inne…

Bez względu na to, czy Maciej Pieprzyca lub aktorzy kiedykolwiek trafią na tą recenzję, dziękuję za ten film, dał mi bardzo wiele!

Katarzyna Irzeńska

2 myśli na temat “Recenzja filmu „Chce się żyć”

Dodaj własny

  1. Dziękuję, za polecenie filmu, z pewnością obejrzę go w przyszłości, ponieważ ma ważne znaczenie społeczne- W kwestii postu, uważam, że ta recenzja jest najlepszą jaką czytałam dotychczas na Twoim blogu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: