Recenzja książki „Zorkownia” – Agnieszka Kaluga


Nastaw się podczas czytania na próbę zmierzenia się twarzą w twarz ze śmiercią, ludzkim cierpieniem i smutkiem. Książka mną wstrząsnęła, bo nie miałam nigdy okazji widzieć „na raz” tyle cierpienia w około. Biegniemy za życiem, jesteśmy pracoholikami, myślimy więcej o sobie niż o innych. Kto z Was tak naprawdę miewa myśli o życiu ludzi w hospicjum? Kto choć raz wybrał się tam z własnej woli, w celu pomocy ? No właśnie …

Agnieszka jest wolontariuszką w hospicjum. Doświadczamy jej codzienności, która ma dwie twarze. Bywamy z nią w hospicjum i w życiu prywatnym, widzimy dwa osobne światy. Ta książka to zbiór emocji. Nie raz płakałam na kolejnych stronach. Opis śmierci wzbudza machinę emocjonalnej amplitudy,raz płaczemy, innym razem milczymy. Agnieszka tworzy wokoło siebie miłą atmosferę, nie zdaje sobie chyba sprawy, że dla niektórych bywa bohaterem dnia. Z prostych rzeczy, czy zwykłej rozmowy robi coś, co staje się wyjątkowe.

Smutno to pisać, ale spoglądając poprzez pryzmat opowiadań Agnieszki widzę, że hospicjum to miejsce, gdzie śmierć jest obowiązkowym punktem, jesteś w hospicjum – niebawem umrzesz. W prawie każdym przypadku tak wygląda scenariusz.

Bliscy przychodzą odwiedzać chorych, dają im siłę, ale po odwiedzinach wracają do swojego świata, a koszmar wstępu do umierania trwa nadal. Zauważyłam, że sam proces odejścia ze świata dzieli się albo na kilka etapów, albo jest brutalny i nagły. Żaden z przypadków nie jest lepszy, oba sprawiają, że ktoś, kto wczoraj jeszcze chodził po korytarzu, jadł ulubione płatki na śniadanie dzisiaj już nie oddycha i nie powie co myśli.

Agnieszka Kaluga, fot. http://www.zorkownia.blogspot.com

Agnieszka rozmawia z swoimi podopiecznymi, jest taka sama jak my, a jednak ma w sobie coś więcej. Uważam, że jest w 100 % osobą, która odczuwa potrzebę bycia z innymi i niesienia im pomocy. Sama wiele przeżyła i tym bardziej, chce być dla kogoś, tu i teraz.

Mając w ręce dziennik Agnieszki zdałam sobie sprawę, że jeżeli masz komuś coś do powiedzenia ważnego, zrób to od razu. Nie raz bywa za późno, bo nie zdajemy sobie sprawy jak ludzie szybko odchodzą. Hospicjum jest dowodem na to, że tu nie ma czasu na odkładanie czegoś na potem.

Przeczytałam mnóstwo wzruszających historii, poznałam dzięki opisom Agnieszki niesamowicie ciekawe osobowości, ludzi z pasją. Niektórzy byli nieśmiali, inni wredni i zakłamani. Bywali artyści, a także marzyciele. Każdy człowiek opisany w tej książce jest bohaterem, bo walczył z ciężką chorobą. Wielu, a nawet większość przypadkach niestety przegrali. Walczyli jednak do końca, a Agnieszka była z nimi.

Zastanowiła mnie jeszcze jedna kwestia. W książce znajdziemy moment, gdzie bohaterka wybiera się na urlop. Zamykając drzwi hospicjum wie, że po powrocie będzie w nim całkowicie inaczej, dlaczego? Bo w ciągu tego czasu, wiele osób zdąży odejść, przyjdą nowi, nic nie będzie takie same…

Płakałam, czytałam w skupieniu i z wielu spraw, na nowo zdałam sobie sprawę.

Katarzyna Irzeńska

————————————————————————————————————————————————-

KONKURS

Mam dwa egzemplarze tej książki na konkurs.

Napisz w komentarzu co sprawia w życiu, że jesteś szczęśliwy?

Czekam na wpisy do 8 marca, godzina 23:59.

Wyniki podam 9 marca pod Waszymi wpisami

Dwie osoby mają szansę na wygraną 🙂

11 myśli na temat “Recenzja książki „Zorkownia” – Agnieszka Kaluga

Dodaj własny

  1. Ogromne poczucie szczęścia daje mi moja rodzina,moje wnuki, moi przyjaciele, czasem wymiana uśmiechu ze spotkanym człowiekiem. Jestem wdzięczna za to, że ja i moja rodzina cieszymy się dobrym zdrowiem. Z entuzjazmem witam każdy dzień i celebruję codzienność. Nie chcę więcej niż mam. Pozwalam sobie na spontaniczną radość z samego istnienia.

  2. co sprawia ze życiu, że jestem szczęśliwa? przede wszystkim szczęście innych osób. Tych, z którymi czuję się najbardziej związana. Wtedy też i ja jestem szczęśliwsza 🙂

  3. W moim życiu jest bardzo wiele czynników,które sprawiają,że jestem szczęśliwą osobą.Pierwszym i podstawowym jest wiara w Boga.Dzięki tej łasce potrafię stawić czoło wszystkim spotkanym przeciwnościom,pokonać trudności i nie załamać się w chwilach największych słabości.Życie doświadczyło mnie bardzo:zwyczajna domowa bieda w dzieciństwie,tata alkoholik,przedwczesna śmierć obojga rodziców w tym samym roku z powodu choroby nowotworowej,wszelkie troski związane z wychowaniem czwórki dzieci,problemy z mężem,czterokrotne balansowanie przez chorobę na granicy życia i śmierci i w końcu przygnębiające doświadczenie śmierci samobójczej brata.Wiele i gdyby nie wiara pewnie ciężko byłoby mi żyć,pracować,marzyć i nieść radość innym…A jednak udało się .Każdy ból,smutek,traumatyczne przeżycie stało się przeszłością i chociaż drzemie sobie w moim sercu na dnie to nie przeszkadza mi działać na rzecz innych ludzi.Wprost przeciwnie daje mi większą siłę do działania!Dzięki własnemu doświadczeniu mam moc do udzielania pomocy ludziom,którzy tego wsparcia oczekują.Ich radość przelewa się na mnie i staje się moją radością.Czyż to nie jest szczęście?móc nieść radość innym i wspólnie cieszyć się ich szczęściem? 🙂
    Kolejnym powodem do szczęścia są moje dzieci i wnuki.Zdolne,zdrowe istoty,które swoją radością wynagradzają mi wszystek trud wychowania i zapewnienia szczęśliwego rodzinnego życia.Kocham je bardzo i przez nie jestem kochana.To wielkie szczęście.Kiedy patrzę na wnuki widzę w nich cząstkę siebie i wiem,że nie wszystka umrę 🙂
    To,że żyję tu i teraz,w ojczyźnie bogatej w historię,gdzie mimo wielu niedomagań jest czas pokoju i możliwość realizowania własnych marzeń to również sprawia,że czuję się szczęśliwa.
    Na koniec dodam,że obok tych wielkich czynników szczęścia codziennie mijam takie małe” szczęśliwiątka ” w postaci uśmiechu
    znajomych,miłego słowa od wychowanka,słonecznego dnia,udanych zakupów,smacznego obiadku,cudownej lektury,która dostarcza świeżych wzruszeń,itd…itp… 🙂
    Tak po prostu :życie sprawia,że jestem szczęśliwa i wszystkim życzę aby każdego dnia budzili się ze świadomością,że mając życie są szczęściarzami.

  4. Jestem szczęśliwa, bo mam najwspanialszą rodzinę pod słońcem 🙂 Kocham i jestem kochana ! To mi wystarczy, by być mega-szczęśliwą 🙂 !!!

  5. szczery uśmiech najbliższych osób, świecące z rana słońce, zapach parzonej kawy i pomarańczy oraz szczęście otaczających mnie ludzi! Spokojny dom i radość czerpana z drobnych, codziennych spraw! Ot co! 🙂

  6. „Pozwólmy ludziom być szczęśliwymi według ich własnego uznania.” B. Prus
    Szczęście… Pojęcie, które przyjmuje różną formę w życiu każdego człowieka. Łączy nas tym, że przynosi pozytywne przeżycia – dzieli w sposobie dbania o nie, doceniania.
    Jestem na tyle SZCZĘŚCIArą, aby móc cieszyć się z każdego, kolejnego dnia. Choć mam dopiero 19lat, to drzemie we mnie pewna dojrzałość – czasem wśród znajomych czuję się jak emerytka. Może to wcześniejsze losy, zweryfikowały moją osobowość. Czasem nie było dobrze – a co dopiero perfekcyjnie. Nauczyłam się wtedy, aby cieszyć się drobnymi osiągnięciami. Nie czekać na wielki dobrobyt, którego wizja przesłaniałaby codzienne życie. Oczywiście warto walczyć o własne szczęscie! Wcale tego nie neguję! Jednak nie powtarzajmy sobie: ‚Na studiach to dopiero będę szczęśliwą osobą’, ‚Oh, jak skończe te studia i pójdę dopracy, to nareszcie będę wolna i szczęśliwa’, ‚Gdy pójdę na emeryturę wyszaleję się za wszystkie lata’.

  7. Zacznijmy cieszyć się teraźniejszością, zamiast za każdym razem obiecywać sobie zmiany! Żyjemy w otoczeniu i państwie w jakim żyjemy. Odrobina empatii a wszysko będzie łatwiejsze do zrozumienia.
    Nie wiem kim będę w przyszłości. Nie wiem jeszcze na jakie studia się wybiorę. Mój psycholog mówi, że mam tak wiele zainteresowań, co jest problemem w ukierunkowaniu się. Taki mój urok – otwartość na świat, ludzi i czerpanie wiedzy z licznych nurtów naukowych. Może to sprawia, że potrafię spojrzeć na otoczenie z różnych perspektyw i czerpać szczęście ze wszystkich możliwych źródeł. 🙂
    Pozdrawiam i gorąco tulę wszystkich!

  8. Odkąd zostałam mamą, jestem najszczęśliwszą osobą na świecie! „Zanim zostałaś poczęta- pragnęłam Cię, zanim się urodziłaś- kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia…- byłam gotowa za Ciebie umrzeć…” Dałam życie mojemu dziecku i jestem gotowa nawet za nie oddać własne. Właśnie ta stała gotowość do czynu, poświęcenie, cierpliwość, czytanie w myślach dziecka, bezwarunkowa miłość sprawia mi największą radość. MAMA to najpiękniejsze słowo świata i gdy słyszę je z ust mojej córki, to aż serce bije mi radośniej, a każdy jej uśmiech, słodka minka dostarcza mi energii i siły. Narodziny maleństwa już same w sobie były wyjątkowym, nadnaturalnym, niewiarygodnym wydarzeniem w moim życiu. Małe rączki, małe nóżki, mała główka i cieszymy się z kolejnego aniołka- obywatela naszego globu. Zostałam matką, od tego momentu priorytetem stała się troska o tą małą kruszynkę. Gdy trzymam w ramionach dziecko, tę drobną kruszynkę, tulę do siebie nieba odrobinkę! Zakochałam się bez pamięci w moim nowo narodzonym dziecku. Miłość macierzyńska to dla mnie zastrzyk hormonów, dzięki którym ulegają osłabieniu myślenie racjonalne i wszelkie negatywne emocje, kontrolę zaś przejmują przyjemności. Odkryłam, że da się nie spać w nocy i przeżyć tylko na kawie, bo dziecko jest tak absorbujące, że chwilami zapomina się o swoich własnych potrzebach. Jesteśmy w stanie, z mężem, zrobić wszystko dla naszej córki- pójdziemy nawet żebrać, jeśli od tego zależałoby jej życie. Kończąc chciałabym zacytować słowa Katharine Hadley: „Kiedy decydujesz się na dziecko, zgadzasz się, że od tej chwili Twoje serce będzie przebywało poza twoim ciałem”. Kobieta powinna być dumna z bycia mamą… To dla mnie taka wielka radość, ponieważ bardzo długo czekaliśmy na nasz skarb…

  9. Wszystkim dziękuję za udział w konkursie. Każdy wpis był na wagę złota i otoczony niesamowitym ciepłem od Was. Nie liczyła się ani długość tekstu ani forma, myślałam, analizowałam i wymyśliłam.

    Książki wędrują do Izy oraz Natalii.

    Niebawem kolejne konkursy, zatem bądźcie czujni !

    Z zwyciężczyniami skontaktuję się mailowo.

  10. Dla mnie umiejętnie napisania książka o śmierci, jest tak naprawdę książką o życiu. 🙂 Czyż to nie jego ostatni rozdział? Czy nie czytamy książek do końca?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: