Autorka opisuje swój pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Bardzo otwiera się przed czytelnikiem i przełamuje temat tabu, jakim są zaburzenia psychiczne i raczenie sobie z nimi na co dzień.

Szpital psychiatryczny traktowany jest zazwyczaj jako instytucja zamknięta na cztery spusty dla „czubków”. Przecież tam trafiają normalni ludzie, ale z problemami, z którymi sobie nie radzą.

Autorka pokazała jak może wyglądać słabość człowieka wobec innych, a także otworzyła oczy na to właśnie miejsce. Opisywane są różne zjawiska, różne stany emocjonalne podopiecznych, słabość i stała walka człowieka o lepsze jutro, płacz twardzieli i tak naprawdę popadanie nie raz z skrajności w skrajność.

Różni ludzie to różne choroby, trudna codzienność w psychiatryku i stawianie czoła temu, co wydawałoby się być zwyczajne, tutaj staje się ciężkim orzechem do zgryzienia.

Przeczytamy w książce wiele osobistych chwil, wyrwanych z życia autorki. Poruszy Was ta historia, jest niesamowicie wzruszająca i szczera. Pokazuje wiele twarzy, jakie nosimy pod maskami codzienności.

W życiu choroba psychiczna może dopaść każdego, niezależnie od grubości portfela, wskaźnika BMI czy wytrwałości. Jeżeli choroba trafi na słaby punkt w nas samych, to trafiony-zatopiony. W książce zobaczycie jak na wiele sposobów można chorować i pojmować rzeczywistość. Jej bohaterowie żyją w swoich urojonych światach, stąpając po tej samej ziemi z główną bohaterką