Jeden z nudniejszych filmów jakie widziałam. Zainteresowała mnie zapowiedź w TVP Kultura, następnie tematyka. Z pięć razy bym zmieniła kanał, ale poczekałam do końca.

Mimo ogromu ciszy jaka panuje w filmie, braku cierpliwości dla niektórych scen oraz specyfiki scenariusza przyznam, że film był kiczowaty, ale z trafnym przesłaniem.

Para młodych backpackersów wybiera się na wyprawę do Gruzji, są przed ślubem. Zakochani, gotowi na przygodę jadą w dalekie strony by posmakować świata. Podczas odwiedzin w Gruzji wiele się dzieje mimo, praktycznego braku akcji w filmie. Kilka scen decyduje o dalszych losach bohaterów. Większość opinii jest negatywna na temat filmu, naczytałam się, że to strata czasu i beznadziejna fabuła.

Mimo tych wszystkich negatywnych aspektów chcę powiedzieć, że film niesie za sobą bardzo ważne przesłanie. Tych kilka scen, które rozwinęły akcję mają ogromny wpływ na całość. Scenariusz udowadnia naszą słabość ludzką. Poddajemy się emocjom i danej chwili. Nie umiemy nie raz ze sobą rozmawiać, a wiemy, że właśnie rozmowa jest kluczowa by się zrozumieć. Bywamy egoistami. Pewne sytuacje, które przeżyjemy bardzo mocno – zmienią nas i nasze myślenie. Nie będziemy już tymi samymi ludźmi.

Z biegiem czasu stajemy się taką samotną planetą, ale sami na ten status zapracowaliśmy.

Nudny, długi, specyficzny – ale na jakiś sposób potrzebny, by przekaz jaki za sobą niesie ten film, został zrozumiany mimo trudu oglądania.