To druga przeczytana przeze mnie książka tego autora w ostatnim czasie.

Mam jednak problem z jednoznacznym zdefiniowaniem stylu, w jakim pisze Arturo Perez-Reverte.

Akcja książki toczy się w XIX wieku, a dokładniej w 1808 roku. W tle Madryt. Autor już na wstępie przyznaje, że jest to powieść, w której fikcja literacka miesza się prawdziwa historią.

„Dzień gniewu” traktuje o jednych z najważniejszych dni w historii Hiszpanii. Zamieszki, powstanie, bunt…Jednak jako czytelniczka niezorientowana za bardzo w historii tego kraju, miałam trudność z pojęciem kto, co, gdzie i dlaczego. Ponadto autor rozgranicza osoby, ich postępowanie, motywy wg jednego kryterium – albo coś jest dobre, albo złe. Jest jasny podział – mam wrażenie, że książka nie jest obiektywna. Jeśli chodzi o historię – z góry wiadomo, kogo mamy pochwalać, a kogo potępiać…Autor ma jednak do tego prawo. Lektura tej książki nie jest łatwa – po pierwsze nie każdemu odpowiadać może ten sposób przedstawienia wydarzeń historycznych, po drugie – może przytłoczyć ilość postaci. Czytelnik zostaje zasypany nazwiskami….

Jednak dzięki reporterskiemu podejściu autora do opisanych wydarzeń, sami możemy momentami poczuć się ich uczestnikami. Polecam wielbicielom warsztatu pisarskiego Arturo Perez-Reverte. Jednak jeśli chcecie poznać tamte wydarzenia w bardziej konkretny sposób – sięgnijcie po lekturę stricte historyczno-dokumentalną.

Agnieszka Kowalska