Zanim dodam kolejny wpis o miejscowości jaką miałam okazję zobaczyć, chcę podzielić się z Wami wrażeniami o tym jaka jest Walia?

Jak ją odebrałam i jak się w niej czułam? Przyznam, że przed wyjazdem miałam tysiące spraw na głowie, nie myślałam za dużo o tym, że znowu gdzieś jadę bo nie było czasu.

… i zaskoczyłam się pozytywnie. 

Walia była dla mnie spokojną przygodą i jednym z piękniejszych miejsc jakie udało mi się do tej pory zobaczyć. Wyobraźcie sobie, że jesteście w mieście – jest głośno, nieznośnie, macie generalnie dosyć. I nagle zostajecie przetransportowani do miejsca gdzie wieczorami na spacerze spotkacie z 2-3 osoby, które o dziwo Was jeszcze zaczepią i zapytają co u Was słychać.

Walia przepełniona jest wzgórzami i zielenią. Gdy jedziesz po tych krętych drogach masz wrażenie, że znalazłeś się w jakiejś bajce. Barany i owce swobodnie spacerują po ulicy. Musisz czasem wyjść z samochodu, żeby je poprosić o opuszczenie ulicy. Dookoła panuje cisza. Słychać szum drzew i raz na jakiś czas jedzie samochód po polnej drodze. W większych miasteczkach wszyscy są jacyś tacy spokojniejsi. Nawet herbatę piją wolniej niż my. Nigdzie się nie śpieszą, nic im nie dzwoni, nikt nie krzyczy.

Gdy wchodzisz do lokalnej knajpki to czujesz jej klimat od samego progu. Domki z kamienia, puste ulice i mgły nadają mistyki całej Walii. I widoki, które codziennie miałam okazję podziwiać sprawiły, że ja gaduła się tu na chwilę wyciszyłam.

Gdybym miała napisać książkę i potrzebowała ciszy, wyjechałabym chyba do Walii bo tu odnalazłam spokój. Nie jestem w stanie opisać piękna przyrody. Walię trzeba koniecznie zobaczyć. I… już!