Nie ma chyba nic piękniejszego niż marzenia. Im jesteśmy starsi, tym zapominamy o beztrosce, a coraz bardziej skupiamy się na codzienności.

Musimy płacić rachunki, chodzić do pracy, dbać o dom i rodzinę. Dorośli są mechaniczni. Zachowują się zazwyczaj wedle schematu, planu który nakazuje dorosłość.

Mamy prostolinijne podejście do praktycznie wszystkiego. Idąc na bajkę do kina wiedziałam, że się wzruszę, bo pamiętam jak czytałam „Małego Księcia” i jak bardzo „odleciałam na inną planetę”. Jak podobał mi się Jego ekscentryzm i wrażliwość.

Kilkanaście lat temu poruszyła mnie ta opowieść, jak miałam parę lat. Gdy byłam bardzo mała i czytano mi „Małego Księcia” podobały mi się obrazki. I też chciałam żyć na innej planecie. Wychodząc z kina musiałam powycierać łzy. Zarówno na końcu się popłakałam – i to dość konkretnie -, jak i w trakcie kilka scen mnie wzruszyło. Ekranizacja Małego Księcia polega na przedstawieniu widzowi historii małej dziewczynki, która przeprowadza się do nowej okolicy z mamą i poznaje staruszka – pilota. By dostać się do najlepszej szkoły mała bohaterka dostała od matki plan na życie. Zaplanowana została każda godzina w roku szkolnym i w czasie wakacji. Mała nie ma ani chwili na dzieciństwo. Matka pracuje całymi dniami w wielkiej firmie i wytresowała swoją korpo-córkę by nie próżnowała, a co do minuty wykonywała swoje zdania.

Okolica w jakiej mieszkają jest idealna pod każdym względem. Mieszkają tu idealni ludzie, trawniki i krzewy są idealnie proste, mieszkania identyczne i idealnie równe. Panują tu wręcz sterylne warunki, które zanieczyszcza staruszek swoim domem i osobowością. Jego chatka jest kolorowa, rozsypuje się i tworzy ją wiele gratów, jak sam właściciel trafnie to stwierdza. Ma na dachu miejsce, w którym obserwuje gwiazdy, jest bardzo ekscentryczny i mimo wieku ma bogato rozwiniętą wyobraźnię.

Gdy kilkuletnia bohaterka zostaje sama w domu rozpoczyna ten niewdzięczny plan na życie. Przerywa go jednak starszy pilot, który rozwala część domu śmigłem – bo naprawiał samolot. Pilot i dziewczynka poznają się i w ten oto sposób poznajemy piękną historię Małego Księcia, gdyż staruszek wprowadza w swój świat małą. Zaprzyjaźniają się. Zostaje jej przybliżona postać Małego Księcia, którego pilot poznał. Wspomina niesamowitą przygodę, którą udało mu się przeżyć.

Ich spotkania owocują rozwojem wyobraźni małej i stopniowym porzucaniem idealnego planu na życie. Nawet mama dziewczynki zauważa jej chwiejność emocjonalną i nie jest z tego powodu zadowolona, bo przecież nie zdąży być idealna gdy dorośnie.

Bajka ukazuje wiele pięknych wartości i nawiązuje do książki Antonie de Saint Exupery-ego. Nie ma w opowieści wszystkich postaci i wątków z książki, ale jako całość klaruje się bardzo trafnie. Jako dorośli stajemy się szarymi ludźmi, którzy dążą jedynie do (nie)doskonałości. Ważne są dla nas liczby – pamiętam to jeszcze z książki, jak Mały Książę nie rozumie, dlaczego dorośli tak wszystko liczą i muszą wiedzieć o każdej ilości. Poznając nową osobę zaskoczony był, że dorośli nie interesują się czy ona lubi motyle lub jaki jest dźwięk jej głosu. Dzięki temu, że często zapominam, który dzisiaj jest, jaki mamy dzień tygodnia lub ile mam lat nie wpisuję się w kanon świata dorosłych. Nie ma to dla mnie znaczenia większego, co za różnica poniedziałek czy środa ? 🙂

Jeden z piękniejszych cytatów z Małego Księcia, który towarzyszy mi zawsze w życiu: ” Najpiękniejsze jest niewidoczne dla oczu. Dobrze widzi się tylko sercem” utwierdza mnie w fakcie, że istnieją tacy ludzie, którzy widzą, widzą tak jak powinni. Jest ich znacznie mniej na świecie, ale są i to jest fajne. Bajka ma wiele chwil wzruszeń i co ciekawe, każdy kto ją zobaczy może wzruszyć się w innym momencie. To zależy co przeżyliśmy i jaka scena nas najbardziej „złapie za gardło”.

Tak samo uwielbiam motyw z oswajaniem, gdy Mały Książę spotyka lisa. Jest tam taka ciekawa scena, gdzie każdy z nas na co dzień spotyka tak wiele osób, które wydają się być takie same. Posiadamy przedmioty, do których nie przywiązujemy uwagi. A przecież jeden człowiek albo jedna rzecz może stać się dla nas tą wyjątkową … tylko trzeba się z nią oswoić.

Podróż dziewczynki i pilota do krainy Małego Księcia jest cudowną metaforą dla naszej codzienności. Nie powinniśmy nigdy zapomnieć chwil, które są warte uwagi. Ważne by patrzeć sercem i cieszyć się drobnostkami. Nie pozwólmy zmechanizować naszych umysłów innym dorosłym. Odrywać się od rzeczywistości jest fajnie, coś o tym wiem, bo nie postrzegam się za osobę poważną. Nie raz bujam w obłokach i staram się patrzeć na świat metaforycznie, cieszę się chwilą i oddycham, ale tak jak mi się podoba…

Bajka konieczna do obejrzenia i nie ważne ile macie lat!