Podróżowali, zdobywali góry … po prostu mieli pasję i to właśnie realizując ją w pełnym wymiarze stracili życie.

Podróżnikiem w dzisiejszych czasach może być każdy. Jednakże wśród wielu pasjonatów wypraw znajdziemy osoby, które naprawdę były szczerze poświęcone swojej pasji, robiły to z serca i można było ich nazwać prawdziwym podróżnikiem. Temat śmierci niestety jest także bardzo powszechny w górach. Te mistyczne i ogromne masywy przyciągają swoim pięknem, ale także mogą odebrać życie. 

W tym wpisie chcę wspomnieć osoby, które były dla mnie ważne. Wpłynęły na moją osobę i dały do myślenia. Pierwszego listopada zawsze wspominam ludzi bliskich mojemu sercu, którzy odeszli. Niestety ta lista z roku na rok się powiększa …

Kinga Choszcz

Urodziła się 10 kwietnia 1973 roku w Gdańsku. Zmarła 9 czerwca 2006 roku w Akrze. Była podróżniczką. Niespokojną duszą, która chciała zwiedzić cały świat. W 1998 roku wraz z Radkiem Siudą (Chopinem) wyruszyli w autostopową podróż dookoła świata. Do domu wrócili po 5 latach. Za ten wyprawowy wyczyn w 2004 roku otrzymali nagrodę Kolosa – w kategorii podróże. Kinga nie umiała wysiedzieć w miejscu. Wyjechała samotnie do Afryki. Wykupiła tam dziewczynkę z niewolniczej pracy i posłała do szkoły w Ghanie. W 2006 roku zmarła w Akrze (Ghana) na malarię mózgową. Jej prochy wrzucono do oceanu, a część z nich została złożona w Gdańsku na cmentarzu Garnizonowym. Kinga jest autorką książek: Nepal – pierwsza wyprawa i Moja Afryka.

1275497964_0

Jerzy Kukuczka

Urodził się 24 marca 1948 roku w Katowicach, zginął 24 października 1989 roku na południowej ścianie Lhotse w Nepalu. Był taternikiem, alpinistą i himalaistą. Zdobył Koronę Himalajów i Karakorum jako drugi człowiek na Ziemi. Był nie do zdarcia. Kochał góry ponad wszystko i nic nie było w stanie go powstrzymać przed kolejną wyprawą. Tragiczna wspinaczka na południowej ścianie Lhotse została w pamięci wielu wspinaczy. Rysiek Pawłowski, wspinający się wtedy z Jurkiem widział jego upadek. Gdyby dzisiaj żył Kukuczka zapewne wspinałby się nadal. Wielki człowiek. Dla mnie to bardzo ważna osoba.

Wacław Korabiewicz

Urodził się 5 maja 1903 roku w Petersburgu, zmarł 15 lutego 1994 roku w Warszawie. Był podróżnikiem, poetą i pisarzem, lekarzem. Autor wielu reportaży. W 1930 roku wybrał się kajakiem w podróż po Grecji i Turcji. Wiele lat przebywał poza Polską (Indie, Anglia, Brazylia, Afryka). Po latach na rok wrócił do Polski, by wyjechać do Ghany i być tam lekarzem podobnie jak w Etiopii. Zmarł w Warszawie. Napisał wiele książek i pomógł na świecie bardzo wielu ludziom. Szczególnie sprawdził się w Afryce jako lekarz.

Olek Ostrowski

Urodził się 11 stycznia 1988 roku w Wetlinie, zginął 25 lipca 2015 roku na stoku Gasherbrum II. Był narciarzem, ski-alpinistą i ratownikiem górskim. Z Piotrkiem Śnigorskim zrezygnowali z ataku szczytowego ze względu na warunki pogodowe i mieli zjechać z wysokości 7600 metrów do bazy. Olek wpadł do szczeliny. Rozpoczęto poszukiwania, jednakże dzień później 26 lipca 2015 roku wstrzymano poszukiwania Olka ze względu na trudne warunki pogodowe i terenowe. Jego odejście było szokiem dla wielu z nas. Ciężko było się pogodzić z tą tragiczną informacją. Olek był osobą spokojną i realizował swe cele. Był zwykłym chłopakiem. Nie robił z siebie gwiazdy, zawsze konsekwentnie przygotowywał się do wypraw.

Góry są szczególnie trudnym tematem jeżeli chodzi o śmierć. Każda wyprawa niesie za sobą to ogromne ryzyko, że można z niej nie wrócić. Wielu polskich wspinaczy straciło życie wysoko w górach jak: Wanda Rutkiewicz, Artur Hajzer, Tadeusz Piotrowski, Dobrosława Miodowicz-Wolf, Andrzej Czok, Maciek Berbeka, Tomek Kowalski i wielu wielu innych. Nie zapominajmy o tych, którzy w górach zostali. I o tych, którzy mieli inne pasje.