DSC_0256.JPGPodczas przygotowań do wyjazdu na Sri Lankę sierociniec dla słoni był opisany w każdym przewodniku jako must see! Gdy wgłębiłam się w temat na wielu blogach, już nie było tak kolorowo. Jadąc do miejscowości Pinnawala byłam pełna obaw. Czy ja wytrzymam patrząc na słoniki przykute łańcuchami? Czy faktycznie to miejsce jest tak zachwycające czy raczej smutne i odstraszające? Jak pomagam będąc tam takim słoniom?

Odpowiedzi na wszystkie moje pytania pojawiły się w momencie ujrzenia na żywo słoni w sierocińcu. Zacznę może od początku. Wejście do sierocińca jest płatne, na październik 2015 roku bilet wstępu wyniósł mnie 2500 rupii lankijskich. Podobno warto przybyć tu wcześnie rano i zacząć „zwiedzanie” od karmienia. Potem słonie całym stadem idą nad rzekę się kąpać. Nie zdążyłam na porę karmienia. Może i dobrze?!

W jednym momencie następuje oberwanie chmury. Z nieba leje się dosłownie strumieniami woda. Wystraszony kierowca tuk-tuka biegnie do mnie z parasolem. Myśli, że jestem nadętą turystką, która boi się deszczu. Mówię mu, żeby sam sobie stał pod tym parasolem. Nie przeszkadza mi to. Ostatecznie jednak jest tak natrętny, że w końcu zabieram mu ten parasol i spędzam pod nim dosłownie parę chwil.

DSC_0280

Najpierw mam możliwość nakarmienia słonia jakąś trawą. Za ten uprzejmy gest z mojej strony muszę zapłacić. Nawet jak nie chcesz nakarmić małego, to i tak każą wyciągać drobne. Widzę na żywo malutkiego słonia i jestem wzruszona, bo przecież u siebie nie mam możliwości obcowania z tymi wspaniałymi ssakami.

DSC_0294

Następnie idziemy obserwować przez godzinę kąpiel słoni. Wrażenia mieszane. Z jednej strony widzę całe stado, które wspólnie zaznaje kąpieli, wspiera się i pielęgnuje – słonie są bardzo mądre. Z drugiej, widzę na ich nogach łańcuchy, ktoś co chwilę dźga je ostro zakończonym kijem i każe wykonywać polecenia rzucone przez człowieka.

Widok słonia na żywo jest zapewne spektakularnym wydarzeniem dla każdego, kto nie miał okazji tego doświadczyć. Nie mówię tu o cyrku, a właśnie miejscu na świecie, które jest dla takiego słonia naturalnym środowiskiem. I co najgorsze, za wszystko tu dodatkowo płacisz. Karmisz słonia – płacisz. Dotykasz słonia – płacisz.

DSC_0331

Instytucja zwana sierocińcem dla słoni ma na celu pomaganie małym porzuconym przez matki przetrwać i dorosnąć w dobrych warunkach. Dobrych? Sama nie wiem, czy wystawianie na pokaz małych, traktowanie ich przedmiotowo i zmuszanie do różnych czynności nazwałabym dobrym traktowaniem. Co prawda płacimy za ich utrzymanie, żywienie i przetrwanie w tym miejscu. Tylko dlaczego  w taki sposób?

DSC_0302

Na filmiku zobaczycie moją minę i chcąc nie chcąc byłam tu autentyczna. Nie umiałam się uśmiechać. Szczerze to miałam mieszane uczucia, czy się tu wybrać. Należę do osób, które by w coś uwierzyć muszą same czegoś doświadczyć. Byłam i widziałam. Plusem jest to, że zobaczyłam tak wiele słoni w jednym miejscu na żywo, minusem cała reszta .