11412285_619729034831125_6948613332105606183_n

Wataha oznacza stado wilków lub psów, które działają w pewnej hierarchii. Zazwyczaj składa się z pary rodzicielskiej i młodych. W przypadku tej książki ową hierarchię tworzy Agata, jej partner Przemek i pies Diuna rasy wilczak czechosłowacki. To opowieść o tym jak można rzucić wszystko, a podróżowanie palcem po mapie zamienić na rzeczywistość i … mieć obok siebie cały czas psa. 

Nie jest łatwo podjąć decyzję o wyjeździe i to na dłużej do krajów trzeciego świata. Gdy ma się stałą pracę, tysiące obowiązków i co ciekawe psa. Każdy odkłada na bok przygotowania do podróży goniąc za codziennymi obowiązkami. Dodam, że ucieczką od tej codzienności – jaką cały czas praktykują bohaterowie książki jest wspinanie.

Agata i Przemek ruszają do Indii. Wyprawa z psem od początku wydaje się być problematyczna z punktu widzenia każdego, ale nie ich. Diunę traktują jako członka rodziny. W książce jest pewien moment, gdy muszą ją zostawić na kilka dni w hostelu dla psów i jak wszyscy bardzo cierpią, mimo tylu kilku dni rozłąki.

Indie miały być w tej podróży piękne, kolorowe, pachnące owocami. Miało być zmysłowo i majestatycznie. Miało być kolorowe sari, w powietrzu miał się unosić zapach curry i miało być bajecznie jak to przecież w Indiach bywa. Taaaa może na wakacjach all inclusive, ale gdy Agata z Przemkiem pobyli dłużej w Indiach, mieli ich po prostu dość. Świetnie opisane są ich emocje. Zderzenie z codziennością w tym szalonym kraju jest wielkim wyzwaniem. Ciężko jest się przyzwyczaić do smrodu, chaosu, dzikości i specyficznego jedzenia. Oczywiście nasi bohaterowie nie negują tego Państwa, ale wszystkie „oh-y” i „ah-y” kryją głęboko w kieszenie, wystawiając na wierzch słowo „przetrwanie”. W Indiach nie masz wyjścia, musisz przyzwyczaić się do wielu niestandardowych zachowań, smaków czy działań. Indie z psem wcale nie są też proste do zwiedzania. Na każdym kroku stop. Bo pies!

971754_281461498657882_245771409_n

Mając dość serdecznie para postanawia uciec w Himalaje i odciąć się od szaleństwa Indii. Udaje im się z wieloma przygodami spędzić 2 miesiące na trekkingu z Diuną. Spotykają ich różne sytuacje. Od nieco zabawnych, gdzie „ich wilk” zagryzł owcę i wtedy im wcale nie było do śmiechu a cała rodzina żądała zwrotu pieniędzy za ich świętość, po ekstremalne przejścia i nawet wypadek.

Po drodze spotykają niezliczoną ilość osób. Ludzie różnie reagują na psa. Zazwyczaj wszyscy się boją i każą im się wracać. Zdarzają się także dobrzy i serdeczni ludzie. Niewątpliwym jest, że nie raz przydaje im się instynkt i węch Diuny. Pies wyczuwa niebezpieczeństwo i informuje o tym swoich właścicieli.

996838_287142548089777_1644472299_n

Ta podróż to codzienne zmaganie się ze zmęczeniem, nie raz głodem, przeciwnościami losu. Śpią zazwyczaj w namiotach, mają tylko to co zabrali ze sobą, nie mają przy sobie nawet za dużo pieniędzy. Ta wędrówka to dowód na to, że wzajemnie sobie zaufali, że bardzo się kochają i przetrwali nawet najgorsze chwile. Nie raz mieli wszystkiego dość, łącznie z sobą. Jednak jakoś się dogadali i przeszli długą drogę przez Himalaje. Pies udowodnił tylko, że nie jest ciężarem a ich najlepszym przyjacielem. Agata z Przemkiem i Diuną udowodnili, że niemożliwe nie istnieje.

Recenzja: Katarzyna Irzeńska

Zdjęcia: https://www.facebook.com/WatahaWPodrozy