gory_przeminaDzięki uprzejmości Bytomskiego Centrum Kultury mogłam obejrzeć wspaniały film „Nawet Góry Przeminą”, który jest alegorią współczesnych Chin i nie tylko.

Każdy z nas ma różne spostrzeżenia na temat bytu, miłości oraz więzi z bliskimi. Ten film pozwolił mi na głębszą refleksję na temat mojego tu i teraz.

Zdałam sobie sprawę, że nikt mi niczego nie narzuca, sama decyduję o swoim losie … i jakże to ważne. Bohaterowie filmu nie mieli tak łatwo. 

Akcja filmu rozpoczyna się w chińskiej małej prowincji, gdzie główna bohaterka Tao dokonuje trudnego dla niej wyboru pomiędzy dwoma adoratorami. Kobieta ma do wyboru prostego mężczyznę z swojej miejscowości, który pracuje w kopalni albo wysoko ustawionego cwaniaczka. Oboje starają się o jej względy, a wszystkie sceny o jej serce wyglądają z perspektywy widza jak walki kogutów. Decyzja pada na … bogacza, niestety. Los całej trójki poprzez tę jedną decyzję wpływa na dalsze losy i całe życie każdego z nich.

Nie chcę zdradzać fabuły filmu, bo warto byście zobaczyli. Podkreślę jednak, że czasem jedna z pozoru drobna rzecz z młodości może naprawdę wpłynąć na nasze całe życie.

Akcja filmu dzieje się w 1999, 2014 oraz 2025 roku. Reżyser specjalnie wybiera te trzy okresy by wskazać jak rozwija się szeroko pojmowany futuryzm w mniemaniu tematu globalizacji czy naszego podejścia do codzienności. Stajemy się potworami technologicznymi. Rozwój przemysłu, a także nowoczesność niszczy tendencje do bycia blisko z naturą i rodziną. Główni bohaterowie dzięki otoczce nowoczesności z jednej strony mają wszystko, ale poza najważniejszym – nie mają siebie.

Miłość zarówno w latach 90-tych jak i współcześnie nie jest prosta, a każdy z bohaterów miał ciężki orzech do zgryzienia. W filmie pojawia się bardzo ważna postać – syn Tao, który jest kluczową postacią. Jego los został zaplanowany, a on sam zdał sobie z tego sprawę dopiero jako dorosły mężczyzna.

„Nawet Góry Przeminą” to film o szukaniu swojego miejsca na ziemi. To zderzenie agresywnego kapitalizmu z rozpadem więzi rodzinnych. Odnajdziemy tu wiele rozterek emocjonalnych. Poznamy trudne i nowoczesne Chiny. W filmie jest wiele scen związanych z kulturą i religią tego Państwa, które „kłócą się z sobą” a zarazem zachwycają. Z jednej strony oglądając niektóre sceny nasiąknięte kłębem emocji byłam wmurowana w siedzenie. Z drugiej zastanawiałam się nad tym jak wszyscy bardzo się od siebie różnimy w sferze kultury innych państw, ale jak wiele nas łączy jeżeli chodzi o takie ludzkie podejście do pewnych spraw.

Film wzrusza i daje do myślenia. Są sceny, które szybko nie pozwolą o sobie zapomnieć i co ciekawe w chwili ich oglądania zaczyna się człowiek zastanawiać nad własnym życiem. Tytuł jest piękną metaforą do spojrzenia na naszą codzienność, relacje z bliskimi i to gdzie i jak żyjemy.

Czy aby każdy z nas jest „kowalem własnego losu”? A może ktoś nam życie zaplanował i dlatego jesteśmy właśnie tu i właśnie teraz …

Nie ma idealnej recepty na przemijanie, ale sami możemy z pewnych trudności losu się wyleczyć.

Bardzo symbolicznie rozpoczyna się i kończy film kawałkiem „Go West” Pet Shop Boys-ów.

Zapraszam serdecznie na seans filmu „Nawet Góry Przeminą” do BECEKU, więcej szczegółów w jakie dni film jest dostępy dla widzów znajdziecie TUTAJ