Będąc w Sighnaghi postanowiłyśmy zrobić sobie jednodniową wycieczkę do słynnego kompleksu monastryrów – Dawit Garedża (დავითგარეჯა). Kompleks położony jest na półpustynnych stokach góry Garedża. W tym miejscu możesz już podziwiać Azerbejdżan, gdyż znajdujesz się w rejonie Ağstafa. Dawit Garedża to od zawsze temat sporu pomiędzy władzami gruzińskimi a azerskimi – czyj jest kompleks? gruziński czy azerski? Jedno jest pewne, stojąc na wzgórzach przy klasztorze oglądasz z jednej strony panoramę Gruzji a z drugiej Azerbejdżanu. I za każdym razem widok jest niesamowity!

Dojazd do Dawit Garedża 

Z pewnością nie ma mowy o szybkim i łatwym dostępie w to miejsce. Najlepiej dostać się tu samochodem. My postanowiłyśmy skorzystać z wycieczki, jaką organizowała nasza gospodyni dla swoich gości. Zamówiła duży samochód, gdzie kierowca zabrał nas na pustynny obszar do kompleksu klasztornego. Koszt nie był wysoki, gdyż zabrali się z nami pozostali goście i w osiem osób pojechaliśmy na zwiedzanie.

 

Na Dawit Garedża nie dojedziesz marszrutką!!!!

Nie dojeżdżają tu marszrutki. Można się tu dostać taksówką albo próbować stopem. My ze względu na ograniczenia czasowe skorzystałyśmy z wycieczki od naszej „mamy” i była to bardzo korzystna finansowo oferta.

 

Droga ….

Zanim trafiłyśmy do samego klasztoru to przed nami była długa (niekończąca się) droga. Dawno nie jechałam przez taki górsko-pustynny obszar, gdzie krajobraz tak mocno zapierał dech w piersi.

Za oknem samochodu było widać wszystkie kolory ziemi i mnóstwo pagórków, które nadawały całości ogromnej magii.

Praktycznie nie ma tu zabudowań, w oddali widać tylko kilka zniszczonych budynków. Poza tym na każdym kroku rozpościera się cudowna kraina, która przy jesiennej porze roku robi ogromną ucztę dla oka.

 

Kilka słów o monastyrach

W VI wieku powstało tu jeden z najważniejszych ośrodków religijnych i naukowych. Sam kompleks nie jest duży, dlatego zwiedzanie nie zajmie nam dużo czasu. Jednakże jak uznamy, że chcemy pozwiedzać okolicę to możemy tu spędzić na trekkingu nawet kilka godzin. Warto wspomnieć, że znajdują się tu Łzy Dawida – jedyne źródło pitnej wody w obrębie setek kilometrów.

Jak wspominałam można odbyć tu także trekking. Nas ograniczał czas, ale w ciągu 2 godzin udało się zwiedzić kompleks klasztorny oraz wdreptać na wzgórza by podziwiać cudowną panoramę okolicy. Można się tu trochę zmęczyć w gąszczach krzaków mijanych po drodze, ale jak już będziecie na górze to szybko zapomnicie o zmęczeniu.

Warto na wycieczkę założyć buty trekkingowe, odradzam sandały – nawet te sportowe bo dużo tu kamieni i podobno węży! Zadbajcie także o długą nogawkę, bo podczas maszerowania w górę mijamy wiele krzaków i roślinności, która może podrażnić nam nogi. Nie zapomnijcie także o wodzie i jedzeniu. Nie ma tu sklepu, a znajdujemy się w obszarze pół pustynnym. Jedyny sklepik jaki jest w kompleksie to sklepik z pamiątkami.

Jeżeli zastanawiasz się czy warto się tu wybrać to nie ma co myśleć. Jedź! Naprawdę warto!