Trasa naszej wycieczki rozpoczęła się w Rajczy, gdzie żółtym szlakiem wybrałyśmy się na Redykalny Wierch, a następnie czarnym na Halę Boarczą, gdzie wróciłyśmy na pociąg szlakiem zielonym do Milówki. Muszę przyznać, że po drodze czeka na Was uczta dla oczu, przy ładnej pogodzie macie szansę na naprawdę ogrom pięknych widoków. Trasa chwilami tylko była bardziej wyczerpująca. Poza kilkoma stromymi podejściami to szło się bardzo przyjemnie i dookoła było bardzo malowniczo. 

Start ze stacji PKP w Rajczy

Wycieczka tak naprawdę rozpoczęła się już wczesnym rankiem w Katowicach, gdzie wsiadłszy do pociągu wysiadłyśmy w Rajczy (nie mylić z Rajcza centrum). Wybieramy żółty szlak, którym pójdziemy 3 godziny na Redykalny Wierch. Tym samym szlakiem możemy dojść do schroniska na Rysiance. Na początku trasa prowadzi przez miasteczko. Następnie droga asfaltowa w dość niepozornym miejscu za placem zabaw skręca w lewo, gdzie uciekamy już od szumu miasta ale nadal idziemy asfaltem. W pewnym momencie się on kończy i wkraczamy na ścieżkę. Do tego momentu jest łagodne podejście, gdzie następnie jest dosyć spora górka do pokonania, ale na szczęście nie idzie się długo. Cała droga na Redykalny Wierch jest bardzo malownicza i różnorozna jeżeli chodzi o kwestię podejść „pod górkę”. Raz jest płasko, a za chwilę znów idziemy dość mocno pod górkę tylko po to by dalej znów iść w miarę równym terenem. W międzyczasie mijamy gospodarstwa i pnąc się wyżej warto obracać się co chwilę za siebie by podziwać piękne panoramy Beskidów.

Redykalny Wierch (1 144 m n.p.m) – Hala Boracza (854 m n.p.m)

Czas przejścia czarnym szlakiem to około 45 minut. Trasa bardzo przyjemna i naprawdę łatwa do przejścia. Z oddali pod koniec widać już nasz cel czyli schronisko na Hali Boraczej.

Hala Boracza – Schronisko PTTK 

Gdy docieramy do schroniska to pierwszą myślą jest to by zamówić coś do jedzenia. Za nami ponad 4 godziny marszu, gdzie po drodze zrobiłyśmy tylko jedną przerwę na jedzenie, dlatego umieramy z głodu! W schronisku macie dość pospolite menu, z którego oczywiście każdy coś dla siebie znajdzie. Zastanawiające były dla mnie znikające w tempie express jagodzianki. Skusiłyśmy się na skosztowanie. Okazuje się, że to specjał tego schroniska. Jagodzianka faktycznie była smaczna, ale uznałyśmy, że trzeba być bardzo głodnym by wciągnąć samemu jedną. U nas dla degustacji był podział jednej na trzy kawałki 🙂

20170730_152934.jpg

Schrnisko PTTK na Hali Boraczej oferuje wędrowcom miejsca noclegowe. Wygląda z zewnątrz dość nowocześnie, ale zachowane jest w drewnie, jednakże z „nowoczensym designem”. Na pierwszy rzut oka nie kojarzy się z typowym schroniskiem. Na zewnątrz jest wiele ławeczek i ogromna ilość polany do wykorzystania na wylegiwanie na kocyku.Przy dobrej pogodzie to naprawdę dobry pomysł na odpoczynek. My po posileniu się poszłyśmy właśnie odpocząć na polanę. Pogoda nam tego dnia bardzo dopisała, aż za bardzo – z nieba lał się żar. Było chyba ponad 30 stopni. Mimo to wytrwale odpoczywałyśmy na zewnątrz.

Powrót do Milówki na stację PKP

Na powrót wybrałyśmy szlak zielony, który po 1 h 45 min miał nas zaprowadzić na stację PKP. O ile dojdziecie na stację bez problemu, tak liczcie, że zajmie wam to ok 2 h. My szłyśmy naprawdę normalnym tempem a ledwo zdążyłyśmy na pociąg. W momencie, gdy już traficie na asfalt to droga będzie bardzo długa. Zanim dojedziecie na stację minie trochę czasu, dlatego do czasu ze znaku dodajcie sobie z 20-25 min.

Całość jeżeli chodzi o przejścia zajmuje: 3,5 h z Rajczy na Redykalny Wierch (w tym przerwa na jedzenie) + 45 min dojście z Redykalnego na Halę Boraczą + 2 h 5 min przejście z Hali Boraczej do stacji PKP w Milówce.

Polecam tą trasę dla wszystkich, którzy jeszcze w tych terenach nigdy nie byli. Jest naprawdę malowniczo i bardzo ciekawie. Sama zastanawiałam się czy będzie mi się podobało, tym bardziej, że schronisko nie ma niby takiego typowego klimatu schronisk – i co, podobało mi się, ale nie chodzi już o samo schronisko ale trasę jaką zrobiłyśmy.