Zacznę od tego, że ja osobiście przy tej książce odleciałam. „Pink Floyd. Prędzej świnie zaczną latać” to prawdziwa historia zespołu Pink Floyd. Jaka ja byłam nieświadoma tych wielu sytuacji jakie miały miejsce.

Książka otworzyła mi oczy. Najbardziej mimo wszystko zapamiętam Syda Berrenta. Niesamowita, zakręcona osobowość. Był tak charakterystyczny, że chwilami wprawiał mnie w zachwyt by w ułamku sekundy sprawić, że mogłabym się go bać.

Nie mniej poszerzyłam horyzonty z najlepiej mi znanymi Gilmourem czy Watersem. Książka przedstawia bardzo dokładnie wiele scen z życia zespołu Pink Floyd i jego członków, to skarbnica wiedzy na ich temat.

Mark Blake pisze tak, jakby pił codziennie ze mną kawę i opowiadał mi poszczególne historie. Tej książki się nie czyta, płynie się po słowach. Jak zaczynasz czytać, to nawet zmęczenie nie pozwala Ci jej odłożyć na bok. A nawet jak to zrobisz, to cały dzień zastanawiasz się co będzie dalej?

Wspaniale przedstawiona historia, nie ma w niej chaosu, wielu rzeczy nie wiedziałam i spokojnie czytając układałam sobie wszystko w głowie. Gdy Mark opisywał koncerty i poszczególne piosenki, które były odgrywane, to ja słyszałam muzykę w głowie a na ciele pojawiała się gęsia skórka. Naprawdę, przeżywałam każde słowo, każdą literę w tej książce.

Wiedza moja o Pink Floydach poszerzyła się na tyle, że autor wymieniając np. filmiki jakie powstały na ich temat oraz szeroki dostęp do Internetu pozwoliły mi na odszukanie ich. Oglądałam sobie także zdjęcia opisywanych osób, których nie znałam. Poznałam „ducha” lat 60,70 i 80-tych. Poznałam Pink Floyd od środka! Polecam!

Katarzyna Irzeńska