Trębacz z Tembisy, droga do Mandeli – Wojciech Jagielski


Biorąc do ręki książkę „Trębacz z Tembisy, droga do Mandeli” miałem wrażenie, że będę czytał biografię największej ikony walki z apartheidem w zniewolonym RPA, że będzie w niej zawarty wywiad rzeka z Nelsonem Mandelą. Nic bardziej mylnego.

fot. znak.com

Nie do końca jasny, na pierwszy rzut oka tytuł książki, trzeba potraktować bardzo dosłownie. Książka Wojciecha Jagielskiego nie jest tylko biografią, opisem życia, ciągłej walki na wolności oraz walki zza murów więzienia jaką prowadził Nelson Mandela, przeciw zniewoleniu czarnego społeczeństwa przez białego człowieka. Jest to książka również o wielu innych osobach, które taką walkę podjęły oraz o ludziach dla których Mandela był osobą najbliższą, współpracownikiem oraz o ludziach dla, których był mitycznym bogiem i symbolem walki z apartheidem.

Jednym z głównych bohaterów książki jest tytułowy „Trębacz z Tembisy”. Człowiek, który z wielką miłością i pasją darzy piłkę nożną oraz samego Nelsona Mandelę.

Jego życie wyglądało jak większość czarnoskórych obywateli RPA. Jak wszyscy wierzył że zobaczy Mandelę wychodzącego z więzienia i że to właśnie on poprowadzi kraj do wolności.

Freddie „Saddam” Maake, trębacz z Tembisy, bo o nim i o jego życiu jest również sporo w tej książce, wynalazł i rozpowszechnił kultowe trąbki, wuwuzele, które stały się symbolem rozgrywanych w RPA mistrzostw świata w piłce nożnej. Z nim właśnie autor książki spędził w swoich podróżach do RPA bardzo dużo czasu i to Saddam jest częściowo inspiracją i przewodnikiem w drodze do Mandeli, jaką Jagielski cały czas podążał.

Książka jest również zapisem tytułowej „drogi do Mandeli” jaką autor przemierzał wielokrotnie aby się z nim spotkać, co w końcu zdarzyło się w nieprzewidzianych okolicznościach, ale nie miało żadnego wpływu na treść książki.

Przy okazji Wojciech Jagielski nie skąpi nam informacji o swoich zaprzepaszczonych szansach w tej drodze, kiedy to mijał najbliższych współpracowników Mandeli, z którymi miał szansę się spotkać, a w związku z wielką chęcią spotkania tytułowego bohatera odpuszczał i ślepo dążył do spotkania z Mandelą, tracąc tym samym możliwość pozyskania bardzo cennych wywiadów i informacji.

Po takiej lekturze rośnie apetyt na pozyskanie dodatkowej wiedzy na temat historii RPA, historii walki tamtejszego społeczeństwa z apatrheidem oraz na temat samego Nelsona Mandeli, który wraz z wiekiem zmieniał taktykę walki.

Począwszy od młodzieńczego buntu, który przerodził się w chęć walki zbrojnej, a kończywszy na przemyślanej strategii negocjacyjnej i manipulacji słowem. Jako człowiek wykształcony i wielki mówca wywalczył dla swojego kraju najwięcej.

Podsumowując, książka napisana jest w taki sposób, że mamy wrażenie, iż znajdujemy się dokładnie w czasach o których autor pisał. Jakbyśmy byli naocznymi świadkami tych wszystkich historycznych wydarzeń. Mało tego, mamy przeświadczenie, że autor tam właśnie jest. A przecież pierwszą podróż do RPA Wojciech Jagielski odbył w roku 1993.

Marcin Sztajgli

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: