Film Bogowie zebrał już wiele pozytywnych recenzji. Łukasz Palkowski ma szansę z nizin wznieść się nieco na wyżyny. Tym, którzy uważają film „Bogowie” za arcydzieło ostatnich czasów polskiego kina radzę się raz jeszcze nad swoją opinią zastanowić, tym co uważają, że film był dobry i na inteligentnym poziomie przyznam rację. 

Nie znajdziemy w tej produkcji „emocjonalnych fajerwerków”. Palkowski wykreował postać Zbigniewa Religi (Tomasz Kot) zgodnie z realiami. Choć podobno Religa nie pił tyle, co ukazano w filmie. Wybitny kardiochirurg, będący przy okazji człowiekiem z zasadami. Egoista, despota, pracoholik – taki był Zbigniew Religa i tak właśnie na wielkim ekranie każdy widz może doświadczyć jego postaci. Sami dobrze wiemy, że praca kardiochirurga nie należy do łatwych. Ciągłe narażenie na stres, odpowiedzialność za życie drugiego człowieka, setki nieprzespanych nocy oraz tysiące spalonych papierosów. Religa, paradoksalnie palił jak smok.

„Bogowie” to film, w jakim mimo powagi sytuacji życia i śmierci znajdziemy wiele humorystycznych wątków. Cieszy mnie fakt, że Palkowski nie przerobił moich emocji na lawiny wzruszeń i płaczu – a mógł, bo przecież tu chodzi o drugiego człowieka. Reżyser swobodnie balansuje emocjami widza w naturalny sposób. Uważam, że zrobił film na inteligentnym poziomie, jednak zabrakło pewnych ważnych kwestii, bym mogła powiedzieć, że to film wspaniały.

Emocje jakie mi towarzyszyły były w miarę jednostajne. Żona Religi niestety była w filmie postacią przeźroczystą, jak dla mnie było jej za mało – może to specjalny zabieg reżysera. Natomiast głównego bohatera było chwilami, aż nadmiar.

Idealnie dobrany do roli Tomasz Kot wykonał po raz drugi kawał dobrej roboty. Za pierwszym razem zaskoczył mnie pozytywnie w roli Ryśka Riedla, którego zagrał rewelacyjnie. Nikt inny, nie mógłby być Zbigniewem Religą – uważam, że tylko Kot mógł odegrać tą rolę na tak dobrym poziomie. Tu oprócz wizualności w grę wchodzi mentalność bohatera i emocje, które sprzedał widzom.

Prof. Zbigniew Religa czuwa przy pacjencie w trakcie operacji transplantacji serca.
Zdjęcie zostało zrobione w 1987 r. przez Jima Stanfielda.

Jest w filmie kilka scen, które stanowią kluczowe elementy. Dają do myślenia i pozostawiają pewne zastanowienia w głowie. Ten film pokazuje nieustanną walkę o życie człowieka, wzloty i upadki, które przeżywa każdy z nas. Zobaczycie tu także miłość do swojej pasji, która jest silniejsza od tej międzyludzkiej. Poznacie kolegów Religi, jego zespół pracowników i ich relacje. Końcówka filmu mnie zaskoczyła, spodziewałam się czegoś więcej. Palkowski dodając zdjęcie Profesora kończy film i tu me zdziwienie. Oczekiwałam sceny, która mną wstrząśnie.

Lata 80-te, były czasami trudnymi dla rozwoju kardiochirurgii. Nie mogliśmy sobie w Polsce pozwolić na to na co dzisiaj możemy. Religa był przykładem człowieka, który nigdy się nie poddaje i za wszelką cenę walczy do samego końca. Film oceniam na bardzo dobry, ale fajerwerków nie było. W kwestii mentalnej, przyznaję, dał mi do myślenia.