Będąc w Lizbonie czy Cascais warto wybrać się do Sintry, gdyż jest dość blisko z obu miast. Magiczna Sintra już od wielu lat cieszy się popularnością i odwiedzana jest masowo przez turystów. Przede wszystkim miejscowość słynie z zamków i klasztorów, a także ogromnego obszaru zieleni.

Jak dojechać do Sintry?

Ja do Sintry jechałam z Lizbony pociągiem. Należy udać się na dworzec kolejowy Rossio i jeżeli mamy zieloną kartę na komunikację, to za kilka euro dostaniemy się do Sintry. Podróż trwa niecałą godzinę. Poniżej fotografia przedstawiająca dworzec Rossio w Lizbonie.

Na miejscu musimy jechać autobusem do konkretnego obiektu, gdyż zamki, pałace i klasztory są w różnych odległościach od siebie i na różnych wysokościach. Można oczywiście iść pieszo, ale lokalni mieszkańcy by zarobić na turystach specjalnie chyba dostosowali drogi tylko do jazdy. Idąc jest stromo i niebezpiecznie. Autobus łapiemy zaraz po wyjściu z dworca kolejowego, pytamy kierowcy czy jedzie do zamków, które sobie wybraliśmy i po opłaceniu kwoty 5 euro za osobę ruszamy w trasę. Bilet jest także powrotny, zatem powiedzmy, że w miarę się opłaca.

Co zwiedzić w Sintrze, gdy mamy mało czasu?

Naczytałam się bardzo wiele o okolicy, zamkach i klasztorach. Na zwiedzenie wszystkich obiektów trzeba mieć raczej kilka dni, rozkładając racjonalnie zwiedzanie. Do tego dochodzi duży obszar parku, a chodzenia mamy wszędzie pod górę.

Ja wybrałam Zamek Maurów i Pałac Pene. Jeżeli pojedziecie autobusem, to najpierw wysiądźcie na przystanku Zamku Maurów, potem przejdźcie się do Pałacu Pene, ja zrobiłam odwrotnie i musiałam pochodzić trochę w górę i dół, ale w sumie może nawet lepiej, przynajmniej było blisko natury i przyjemnie. Pod Pałac Pene po zwiedzaniu podjedzie na przystanek autobus i zabierze Was w okolice dworca kolejowego.

Pałac Pene

Wycieczka na pół dnia to idealny wybór dla Pałacu Pene oraz Zamku Maurów. Cena łączonego biletu wynosi 18 euro. Pałac Pene dla jednych kiczowaty, dla drugich atrakcyjny. Kolorystycznie, nie wiem o co chodziło twórcy, który połączył ceglaną czerwień z żółtym, wykańczając kilka ścian Azulejos. W środku Pałacu przejdziemy się po komnatach i pokojach Ferdynanda II – który oprócz tego, że był królem, był także twórcą pałacu. Całość zachowana jest w stylu neogotyckim, na którym wzorował się chociażby Walt Disney.

Pałac zbudowany jest na planie klucza, a każdy jego element, ścieżka, przejście, wejście, drzwi są przemyślanie. Nic tu nie jest bez przyczyny, całość jest zagadką. Patrząc na zewnętrzną część Pałacu, wyobrażamy sobie w jakiś sposób jak może wyglądać wnętrze i podczas zwiedzania odczuwamy pewne zdziwienie, gdyż pomieszczenia mają podobny wystrój jak chociażby komnaty Sisi w Wiedniu.

Zamek Maurów

Samo wejście na Zamek jest bardzo atrakcyjne, gdyż ok. 10 minutowym spacerkiem idziesz pod górę otoczony cudowną roślinnością. Zamek Maurów to średniowieczne ruiny zachowane w bardzo dobrym stanie. Mam lęk wysokości, dlatego chodzenie pomiędzy wąskimi przejściami wprawiało mnie o zawroty głowy, ale walczyłam z tym. Nachodzicie się, jest bardzo pod górę, ale dla tych widoków warto. Z każdej strony rozpościera się przepiękna panorama na Sintrę. Widać przepiękny park oraz okoliczne zamki i klasztory. Warto cały zamek przejść dookoła.

Z ciekawostek warto dodać, ze tu właśnie w Sintrze tworzył Hans Christian Andersen i był zafascynowany tym miejscem. Zwiedzenie Pałacu i Zamku zajęło mi połowę dnia, na spokojnie bez stresowania się z patrzeniem na zegarek. Przeszłam się jeszcze w okolicy dworca kolejowego przed powrotem, ale przyznam szczerze, że nic ciekawego nie znalazłam. Po drodze gdy jechałam do Pałacu Pene widziałam kilka malowniczych uliczek z restauracjami i sklepikami – czyli wabik dla turystów, ale nie wróciłam się tam, gdyż kompletnie nie odczułam takiej potrzeby.