Walka o transfer w Rzymie – czyli jak (nie)normalnie dojechać z lotniska do miasta i odwrotnie?


Wybierając się do Rzymu nie zdążyłam się przygotować. Czasu mi brakło. Znałam podstawowe atrakcje i miejsca, ale gdzie co jest po drodze nie wiedziałam. Na dodatek Google Maps odmówiło w telefonie posłuszeństwa (przeklęty XXI wiek, kiedyś tego nie było i jakoś ludzie dawali radę!). Ja nie lubię być nieprzygotowana, bo tracę na tym czas. Jedyne o czym pomyślałam to jakim autobusem dostać się do centrum, by nie tracić na to czasu i pieniędzy. Niby banał? A ile dzikich sytuacji z tym było …

Mówiąc kolokwialnie – po Rzymie trzeba się poszlajać. zawsze i tak będzie mało, a co masz zobaczyć i podziwiać i tak zobaczysz. Prędzej czy później, po prostu na to wejdziesz. Ważne by nie siedzieć w miejscu. Miasto jest tak zawiłe w uliczki, że nie warto jeździć komunikacją. Najlepiej ubrać wygodne buty i iść przed siebie.

Lotnisko Ciampino i związane z nim turystyczne pułapki

Lotnisko jest małe, usytuowane jest kilkanaście kilometrów od centrum Rzymu. Wystartowałam z Katowic. Lot trwał ok. 2h. Ciach prach, jestem na miejscu. I tu pierwsza rzecz na jaką musicie uważać. Transport do centrum oferują różni przewoźnicy. Ja wybrałam Terravision ze względu na cenę. W obie strony zapłaciłam 8 euro za transfer. Podeszłam do stanowiska, mówię: ” aaa autobus mam za 15 min, to idę do środka poczekam bo zimno coś…” No i mi przed nosem odjechał jak chciałam na 5 min przed jego przyjazdem wejść, zdążyłam od innych usłyszeć, że tłumami wszyscy wbijali się w autobus. Ważne by zostać na przystanku i wywalczyć swoje miejsce. Gorzej było w drodze powrotnej, o której mogę w sumie napisać już tutaj.

Jest godzina 4 nad ranem, za 2 h. mam samolot do Polski, jestem w centrum Rzymu z moim wykupionym biletem powrotnym. Staję na przystanku, nawet nie ma ludzi za wiele, to zajmuję miejsce jakby nagle przyszła chmara i chciała zająć mi autobus. Po 3 minutach na przystanku nie ma miejsca, ludzi od groma i każdy przez każdego się przeciska, większość to Polacy niestety. Stoję niespokojna w tłumie, podjeżdża autobus, ale nie nasz! Wysiada z niego ” Pan techniczny” podchodzi i krzyczy, że wszyscy co mają bilety kupione mają biec pod budkę Terravision bo zaraz podjedzie autobus a dostaniemy karty pokładowe – które nie oznaczają nic innego jak wykupione miejsce tu, teraz, w tym autobusie na tą godzinę. Wyobrażacie sobie co się działo. W ciągu sekundy ludzie jak stado wygłodniałych zwierząt wpadło w tą budkę i prawie ją rozwalili. W środku siedzi JEDNA Pani, my mamy coraz mniej czasu, samolot już za 1,5 h odleci a my musimy dostać się na lotnisko, odprawić itp… Niby dużo czasu, ale mogą być korki, mogą nas w ten autobus nie wpuścić, może wydarzyć się wiele.

Walka o miejsce

Koleżanka stoi ze mną wryta w podłogę ze zdziwienia, co ludzie potrafią zrobić by wcisnąć się jako pierwsi. Nie mam wyjścia, muszę robić to co oni bo ucieknie mi samolot i co wtedy? Pani w kasie ma czas, my nie! Powolnym ruchem wydaje karty i bilety. Ludzie popychają Cię to w prawo, to w lewo.

Dramat, cyrk, paradoks ?

No to dzielnie walczę o nasze dwie karty pokładowe. W locie pomagam chłopakowi – Polak – który miał na konkretną godzinę autobus i potem by przepadło. Biorę jego bilety i wciskam się w tłum, jemu krzyczę, że to załatwię! On zostaje bez biletów, ledwo mnie widzi ale chyba trzyma kciuki, bo ja nadal na froncie. Przeciskam się pomiędzy naszymi rodakami a obcokrajowcami, słucham narzekań i przekleństw, ledwo oddycham bo z moim wzrostem jestem tu jak szpilka w stogu siana.

Mam !! Mam karty pokładowe na nasz wspaniały autobus, koledze też załatwiłam. Uff jesteśmy uratowani! Tylko, że samolot odleci za niecałą godzinę, a my w autobusie nawet jeszcze nie siedzimy. Dumna z kartą muszę przejść z kumpelą kolejny etap. Przeciskanie się przez tłum ludzi pod autobusem, my mamy pierwszeństwo bo mamy te okropne karty, ale NIE! rodacy wiedzą lepiej! I jak na wojnie, musimy iść na całość i przebić się przez mur zdziczałych do reszty ludzi. Wchodzimy cudem jako prawie ostatnie w autobus. Ok, teraz oby nie było korków !

Jakoś udaje się bezproblemowo przejechać na lotnisko. Wysiadamy, no to na odprawę. A tam kolejka długa i szeroka, że hej. Jakoś idzie, ale jako szybko bym tego nie określiła. Patrzę na zegarek  robi mi się ciepło, ale co tam. Zawsze wołają pasażerów, którzy muszą już teraz iść. I biegnie obok nas taka bidula, jedna druga co zaraz ucieknie im samolot. My dosłownie na ostatnie chwile zdążyłyśmy, zabrał nas busik od razu pod samolot, bez czekania na otwarcie drzwi do bramki bo dawno była już otwarta. Generalnie za chwilę ją zamykali. I wsiadłyśmy w samolot. Ufff udało się ….

Dobre rady związane z transferem z i na lotnisko

  1. Porównaj ceny przewoźników, sprawdź czy jadą do centrum miasta i wybierz najlepszą dla Ciebie opcję
  2. Jeżeli na Ciampino wybierzesz Terravision, musisz na dworcu Termini w drodze powrotnej w budce niedaleko przystanku wymienić bilet na kartę pokładową
  3. Nie idź na ostatnią chwilę na autobus, miej w zapasie czas bo popatrzysz przez szybę na samolot
  4. Uważaj na dworcu Termini na przystanki – wiele autobusów z różnych części dworca jeździ na różne lotniska, nie zmyl się językiem polskim jaki usłyszysz u ludzi obok. Oni mogą na inne lotnisko lecieć. Patrz zawsze na autobus, w jakim jedzie kierunku – zawsze jest napis.
  5. Jak kupisz bilet do centrum nie opuszczaj przystanku, bo za chwilę zamiast Ciebie tłum nowych ludzi wejdzie do autobusu i pomachasz mu z daleka
  6. Miej zawsze gotówkę przy sobie na bilet lub w razie awarii na taksówkę.

Wydaje się, że wpis traktuje o czymś banalnym. Dla osób, które lecą same, pierwszy raz lub nie doświadczyły takiej dziczy w walce o miejsce może być to coś nowego. To ostrzegam 🙂

7 myśli na temat “Walka o transfer w Rzymie – czyli jak (nie)normalnie dojechać z lotniska do miasta i odwrotnie?

Dodaj własny

  1. Super przekaz. Czytając czuję nie tylko cisk totalny czysto fizyczne ugniatanie, ale i oddech na karku i zdenerwowanie.

  2. Dzięk za szybką odpowiedź. Ja bilety kupiłem wcześniej przez internet, właśnie po to by mieć pewność. Niestety widzę, że mimo tego pewności nie mam 🙂
    Jechałem shutlle z Brukesli i Londynu i nie spotkałem się z kartą pokładową.
    Na stronie Terravision jest informacja o tym, że kartę pokładową można odebrać 20 minut przed odjazdem. Nie wie Pani czy w praktyce można ją odebrać kilka godzin wcześniej, aby uniknąć zamieszania ?

  3. Uwaga na Terravision ! Nie odpowiadają oni za bagaż pozostawiony w luku. Nam ukradli dwie walizki i to była wina Terravision, które teraz nie odpowiada. Jechaliśmy z Ciampino do Termini, kiedy dojechaliśmy do Termini, kierowca otwarł najpierw luk bagażowy a potem ludzi, kiedy wyszliśmy naszych walizek już nie było. Terravision nie ponosi odpowiedzialności za walizki, więc nas olali. Kierowca powiedział nam, że mogliśmy pilnować sobie bagażu, ale przecież byliśmy w autobusie !! Uważajcie na nich, ja straciłam przez nich dwie nowe walizki z zawartością.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: