W Keswick się nudzić nie będziecie. Miasteczko jest malutkie, ale rozwinięte turystycznie. Poza dziwacznym światem w „Puzzling Place” możecie pospacerować po okolicy.

Zaledwie kilka minut spaceru oddzieli nas od hałasu i wprowadzi w błogi jeziorny raj. Kewsick jest typowo angielskim miasteczkiem.

Sklepiki zrobione na styl z XIX wieku, małe kawiarenki, panie za kasą uśmiechnięte z tą typową angielską miną. herbatka, domki z kamienia i … jezioro.

The World Famous Puzzling Place

Nie wiemy co tu robić. Przeczytaliśmy o tym miejscu i postanowiliśmy znów mieć po kilka lat i poczuć frajdę z różnych atrakcji, które w tym miejscu na nas czekają. Wejście kosztuje ok. 5 funtów. Miejsce nie jest bardzo porywające, ale  uśmiejecie się. Zobaczycie się w karykaturalnym odbiciu lustrzanym, wsadzicie sobie głowę do kosza wisząc na ścianie, doznacie wielu zjawisk iluzji, a także uśmiejecie się z wielu magicznych sztuczek. Co prawda nie jest to ogromny budynek, gdzie spędzicie kilka godzin, ale co najmniej 40 minut nie jest Wasze 🙂

Małe a ciekawe – spacerując po Keswick

Idziemy w kierunku jeziora, ale musimy przejść przez miasteczko. Sklepik na sklepiku. Wszystko wykonane z kamienia. Mam wrażenie jakbym zwiedzała domek dla lalek, bo Keswick jest kolorowe i wszystko tu jest takie malutkie. Jemy przepyszne lody i mijamy sklepy z tysiącami przeróżnych rzeczy. Gdy Jola i Tomek opanowali jeden z sklepów ze skórami, ja zanurzyłam oczy w Cookghouse Gallery, którą odkryłam przypadkiem. Obejrzałam wystawę pięknych obrazów a w sklepie z pamiątkami na przeciwko wchodząc na 1 piętro zobaczyłam cudowną galerię fotografii jezior. W sumie aż nie chciało mi się wychodzić i mogłabym kupić co drugi obraz.

Niepozorne sklepy z pamiątkami okazują się kopalnią sklepów ze starociami. I znów mogłabym tu godzinami urzędować. Co widziałam? Cuda, cudeńka. Warto poszwędać się po okolicy i poczuć ducha tego miasteczka, iść w miejsca nieoczywiste i odkryć sztukę, którą spotkałam tu prawie na każdym kroku.

Nad jeziorem

By dość nad jezioro musimy minąć park. W Japonii nigdy nie byłam, ale tak się czuję. Jak w krystalicznie czystym japońskim ogrodzie, gdzie wszystko jest perfekcyjnie równe. Spacerem z centrum w ciągu 15 minut dochodzimy do jezior, gdzie spotykamy stado kaczek. Dookoła nas jest pełno zieleni. Na trawie pasą się barany i owce. Idziemy je nawet zobaczyć z bliska by zrobić sesję zdjęciową. Okolica nagle stała się jakaś taka wyciszona. Nie ma samochodów, spacerują ludzie. Zieleń mnie nastraja bardzo i wycisza. Mam wrażenie, że jestem w innym świecie. Takie jest właśnie Keswick. Magiczne, bajkowe. Zielone.