Dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora filmowego firmy SPECTATOR mogłam obejrzeć film „Ostatnie Tango”, który ma premierę w polskich kinach 17 lutego 2017! Ten film to podróż do świata pasji i miłości. 

„Ostatnie tango” to przede wszystkim film o miłości i namiętności, jaka łączyła głównych bohaterów filmu Marie Nieves i Juana Carlosa Copesi. Oraz o ich największej miłości do tańca. María Nieves Rego (80) i Juan Carlos Copes (83) spotkali się, gdy byli nastolatkami i tańczyli razem przez prawie pięćdziesiąt lat. W tym czasie kochali się i nienawidzili, ranili się i odchodzili, lecz zawsze wracali aby razem tańczyć tango. Żaden inny człowiek nie tańczył jak Juan i żadna inna kobieta nie tańczyła jak Maria! Jednak ostatecznie Juan zostawił Marię dla młodszej o 20 lat kobiety i założył z nią rodzinę. Maria nigdy mu tego nie wybaczyła. Nie założyła rodziny i samotnie mieszka w Buenos.

Zamurowało mnie. 

Ten film jest metaforą naszej codzienności. Tango jako główny element składowy tego filmu jest nie tylko pasją bohaterów, ale to nasza codzienność widziana przez pryzmat ich pasji. Nie spodziewałam się, że można tak profesjonalnie wzbudzić emocje widza historią drugiego człowieka.

Bardzo się wzruszyłam i co ciekawe, ten film dał mi bardzo dużo do myślenia. Sposób w jaki reżyser przedstawia historię bohaterów bardzo mi się spodobał. German Kral postawił sobie wysoko poprzeczkę. Bardzo łatwo można zrobić nudny film. Ale tym razem się nie udało! Oglądasz ich historię i zaczynasz drugoplanowo analizować swoje życie.

Tango to taniec namiętności i pożądania. Aktorzy wykonali cudowną pracę. Z przyjemnością obserwowałam wszystkie płynne ruchy. Przeplatane ciała wypełniały moją wyobraźnię. Reżyser umiejętnie pokazuje nam historię najważniejszej pary z XX i XXI wieku, która tańczyła tango wplatając pomiędzy wiersze ich emocje.

Nie można do końca nazwać ten film dokumentem, bo to bardzo wrażliwa historia, która skupia uwagę tak mocno, że odrywasz się od codzienności.

Film „Ostatnie tango” rewelacyjnie ukazuje wrażliwości kobiet i mężczyzn do pasji, która w tym przypadku jest tańcem. Utwierdzimy się także podczas oglądania filmu, że kobiety przeżywają wszystko bardzo emocjonalnie. Jeżeli kochają prawdziwie to na zawsze – nawet jak los się od nich odwróci. Nie pokażą nigdy swojej słabości i smutku.

Mężczyźni za to są bardzo ulegli płci pięknej, łatwo złapać ich na haczyk. Potrafią „po wielkiej miłości” ułożyć sobie od nowa życie. Kobieta, która kochała prawdziwie nie pozwoli się nigdy ośmieszyć i poniżyć, ale cierpieć będzie już zawsze, nawet za 40 lat.

Zapewne wiele mężczyzn, którzy kochali prawdziwie może mieć podobne emocje, ale specjalnie podkreślam tu słowo podobne. Jesteśmy naprawdę inni. Wrażliwość kobiet nijak się ma do wrażliwości mężczyzn.

Ten film to taka parabola życia. Masz pasję, która sprawia, że rodzi się uczucie. Mijają lata. Pasja zostaje, ale uczucie znika. Kuszy się. Staje się porcelanowe. Godność nie pozwala Ci na rezygnację z pasji, bo kochasz to co robisz. Nie skreślasz zatem drugiego człowieka, ale nie możesz już na niego patrzeć. Tkwisz w fałszywym bycie, gdzie liczy się tylko taniec. To tak jak z rozwodem lub rozstaniem jak łączy cię z ukochaną dziecko. Nie możesz przestać się z nią widywać, bo łączy was życie, które daliście potomkowi. Żyjesz zatem po swojemu – całkiem inaczej niż dotychczas. Cierpisz albo świetnie się bawisz. I od ciebie zależy jak to życie będzie nadal wyglądało.

Podobają mi się stwierdzenia Marie, która bardzo mądrze wypowiada się o miłości. O tym jak kobieta powinna traktować facetów. By móc wypowiedzieć jej słowa, trzeba do tego dojrzeć i co najgorsze prawdopodobnie przeżyć podobną historię. Najważniejsze, by być sobą. Nawet jeżeli nie współgra to z szablonem życia, który chcieliśmy realizować, tylko, że los sprawił, że nie wyszło.

Ostatnie tango” to także piękna aranżacja taneczna i muzyczna.W tym filmie pełno jest namiętności i pożądania – nawet nie mam tu na myśli partnerów, a pożądania do tańca i życia. Przedstawiana historia przeplatana jest wspomnieniami bohaterów z czasem rzeczywistym. Genialny zabieg wykonał reżyser wykorzystując do tych dwóch przestrzeni czasowych te same postacie.

Film warty uwagi i na pewno jest niebanalny!