Zanim się zabrałam za czytanie o „Reganie” pomyślałam: „pewnie będzie o big wallu i tym jak to się wszystko zaczęło” …”pewnie napisze czym jest dla niego pasja i jak mu się z nią żyje…” …”ciekawe czy coś z tej książki wyciągnę, jak ja się przecież nie wspinam …” … „wszyscy się zachwycają tą książką, co w niej może być aż tak fascynującego, jak o Reganie ogólnie za wiele nie wiemy…” .

Takie myśli plątały mi się w głowie. A gdy przeczytałam książkę, spadłam mentalnie z krzesła. Regan wyzwolił we mnie cały ogrom emocji. Ja to jego życie obserwowałam z boku – razem z nim – to co on napisał, ja przeżywałam – strona, po stronie …

Podczas czytania tętno podskakiwało mi z ciekawości, a gdy kończył się dzień zamiast odkładać  książkę na potem snułam się z nią w każdym kącie mieszkania by tylko doczytać jeszcze więcej …jeszcze dłużej iii i jeszcze i  jeszcze !!! Zapisanego w kręgach nie da się bestialsko odłożyć na półkę i doczytać później. NIE! Ma cię zjeść na amen ciekawość, cholera jasna … co tam będzie dalej!!!!!??????

Ja o nim nic właściwie nie wiedziałam. Marek Raganowicz – światowej klasy wspinacz. To z prelekcji Marcina Tomaszewskiego z trzy lata temu zaczerpnęłam pierwszych informacji o Reganie i uznałam, że robiąc „Katharsis” na północnej ścianie Trollveggen – potocznie zwanej Trolli – oboje są mega wytrzymali psychicznie i fizycznie i wymiatają! Szacun ogromny dla nich. Potem szukałam więcej wiadomości o Reganie. 

Da się znaleźć trochę informacji o jego dokonaniach, tym jakie odniósł sukcesy i porażki w górach oraz wspinaniu. Jednak nadal nie wiedziałam za wiele o nim samym, a nie miałam nigdy okazji by porozmawiać sobie, od tak w cztery oczy.

20664551_1608963632509533_4126165407179794772_n

Myślałam, że „Zapisany w kręgach” będzie opowieścią o górach, wspinaniu  i samym autorze… I tak było, tylko cholera – Regan z zamkniętego pudełka, jakim dla mnie do tej pory był, stał się namacalnym elementem własnej układanki, którą stworzył strona po stronie. Z każdym rozdziałem pochłaniam te wszystkie jego historie jak gąbka wodę. Ta książka jest przeraźliwie autentyczna, a Regan dosłownie porywa czytelnika w swój świat,  a właściwie w swoją przeszłość.

Dawno nie czytałam tak dobrej książki. Dawno też nie interesowała mnie tak czyjaś historia. Te wszystkie potyczki i zmagania ze wspinaniem w latach 80-tych, jego studia a także poznanie Ani. A potem dalsze życie, gdzie zawsze ważna była wspinaczka ale nie tylko. Chwilami Regan, który stał się bohaterem swojej własnej opowieści musi zmierzyć się z naprawdę trudną codziennością. Te wszystkie dylematy, które miał, handlowanie sprzętem i właściwie czym się da, zbliżenia i rozterki miłosne…pojawienie się na świecie najpierw jednej córki, potem drugiej.

Wszechobecny egoizm,który kojarzy się ze światem wspinania – u niego nabrał jakiegoś innego wymiaru … Regan jest … nawet nie wiem jaki. Jest bardzo ciekawym człowiekiem z niesamowitą historią – to wszystko jest z jednej strony mega inspirujące, a z drugiej tak bardzo zwyczajne i ludzkie. Takie jego…

Radość. Wspinanie. Miłość. Beztroska. Interesy. Kumple. Imprezy. Góry. Euforia.

Smutek. Żal. Rozterka. Ból. Samotność. Przerażenie. Depresja. Lęk. Płacz. Rozczarowanie.

13178734_1083508605055041_9035168637379050330_n

Wszystkie te słowa przeplatają się w życiu Regana jak jakaś mantra, wyliczanka…

Jego losy stają się układanką, która nie raz rozpada mu się jak domek z kart…i trzeba budować wszystko od nowa. Nam się tylko wydaje, że jak ktoś się już wspina i to na takim poziomie jak Regan to zapewne żyje tylko tym…i w tym.

Owszem, jest w tym trochę prawdy, ale Marek na co dzień musiał stawiać czoła różnym wyzwaniom by robić to co dzisiaj robi i być na takim poziomie. Wspinanie i góry wymagają wielu poświęceń. W pewnym momencie swojego życia zaczynasz także widzieć co jest dla ciebie naprawdę ważne i dla kogo lub czego warto żyć.

Tytuł „Zapisany w kręgach” ma swoją symbolikę, którą autor w swojej opowieści wyjaśnia. Wszystko za sprawą pewnego TOPR-owca…. Wcześniej ten tytuł miał magiczną oprawę, gdzie czytelnik mógł się zastanawiać o co właściwie chodzi autorowi.

Ja już wiem.

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. Jak dotąd najlepsza książka o górach, wspinaniu, codzienności, miłości i wartościach jaką przeczytałam. Dziękuję Ci Regan za dawkę życiowych przemyśleń, które mnie mocno poruszyły.

Tekst: Katarzyna Irzeńska

Zdjęcia: Marek „Regan” Raganowicz, soloist

Góry Books – Księgarnia: TUTAJ