Rosie i Alex znają się od dzieciństwa. Gdy Alex wyjeżdża z Dublina na studia do Ameryki, ich wieloletnią przyjaźń czekają ciężkie chwile.

Filmweb

Pierwsze wrażenie po filmie nie było pozytywne. Patrząc na całość, miałam wrażenie, że oglądam film dla nastolatek o typowym skomplikowanym życiu młodych ludzi. Główni bohaterowie są od najmłodszych lat połączeni nicią przyjaźni. Owe uczucie przekształca się wraz z ich dorastaniem w miłość, do której muszą mentalnie otworzyć sobie nawzajem oczy.

Czasem gdy chcemy coś udowodnić popełniamy życiowy błąd, tylko po to by poczuć chwilową satysfakcję. Miał być bal maturalny, miało być pięknie. Rosie i Alex mieli iść razem… Rzeczywistość filmowa wplata wątek zazdrości pomiędzy młodych. Alex traci głowę dla uroczej blondynki, Rosie by nie być gorszą rozdziewicza się z „typowym kenem”.

Od tego momentu losy Alexa i Rosie się tak plątają, że sami nad tym nie nadążają. Rosie zachodzi w ciążę. Dziecko dosłownie ją uziemiło, zamknęło drogę na studia. Swą ciążę ukrywała przed przyjacielem, ten zaś wyjechał na studia do Bostonu. Alex również ma bogate życie miłosne, początkowo złamał serce Rosie długonogą blondynką na balu, następnie miał narzeczoną, potem żonę. Myślami mimo wszystkich przeciwności losu jakie ich spotkały byli cały czas ze sobą.

Film jako całość oceniłabym na średni, wręcz przeciętny. Reżyser jednak w życiowy sposób ukazał wiele scen, które dotyczą każdego z nas. Zatracenie się we własnych uczuciach, tęsknota i rozłąka. Podejmowanie trudnych decyzji jest w tym filmie jednym z ważniejszych działań.

Nigdy nie rezygnujmy z tego co dyktuje nam serce, nawet jak trzeba iść pod prąd. Nawet jak wszyscy będą krzywo patrzeć, nawet .. jak …

tu każdy sam sobie może dać odpowiedź.

Zdziwiła mnie reakcja ludzi w kinie, głównie kobiet. Płakały. Mężczyźni byli raczej nie zadowoleni. Woleli z pewnością film akcji. Byli tacy, na których twarzach widziałam zamyślenie. Może mieli podobną sytuację jak bohaterowie z ekranu ? Ja zaś poczułam się jakbym była pozbawiona emocji, bo dlaczego też nie płakałam gdy 80 % damskiej publiczności właśnie to czyniła ?

Podeszłam do filmu dojrzale. Racjonalizowałam każdą scenę, która odbijała mi się od życia, które na co dzień obserwuję.