20150731_102129Kolejny dzień poświęcamy na Kasprowy Wierch. Nie chcemy wchodzić i schodzić tym samym szlakiem zatem wybieramy się na górę przez Dolinę Kondratową.

Startujemy wcześnie rano z Kuźnic.

Trasa jaką wybraliśmy jest bardzo malownicza. U osób z lękiem wysokości mogą pojawić się zawroty głowy – przedstawię kilka trudnych momentów na własnym przykładzie.

Wędrówkę rozpoczynamy niebieskim szlakiem z Kuźnic. Trasa nie jest trudna, są czasem w lesie bardziej strome podejścia. Pamiętajcie, że należy na starcie opłacić wejście do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Dochodzimy do schroniska na Hali Kondratowej. Z tego miejsca możemy iść także na Giewont. My wybieramy Kasprowy idąc zielonym szlakiem. Popijamy ciepły barszcz na wzmocnienie bo czeka nas drałowanie pod górę przez Dolinę Kondratową. Widoki są niesamowite. Widać pięknie podczas trekkingu Giewont. Wejście na górę nie jest bardzo trudne, ale ciut wymagające. Przyznaję co jakiś czas musiałam robić przystanki. Im wyżej, tym piękniej i warto zacisnąć zęby i iść dalej.

Wskazówki dla mających lęk wysokości: w tym miejscu miałam pierwsze konkretne zawroty głowy. Za każdym razem spojrzenie w tył powodowało kołowrotek. Warto nie spoglądać tam za często, a jak już koniecznie chce się to zrobić, to bardzo powoli przygotowywać wzrok do terenu. Gwałtowne obroty spotęgują zawroty głowy. Co jakiś czas podczas odpoczynku warto oprzeć ręce o kolana i oddychać spokojnie, stojąc tyłem do widoków (bo potęgują zawroty).

_MG_0938

_MG_0946 _MG_0942 _MG_0950 _MG_0954

Docieramy do Przełęczy pod Kopą Kondracką. Stąd rozpościera się cudowny widok. Przy dobrej pogodzie ładnie widać krzyż na Giewoncie. Zawroty głowy ustępują. Na górze czuję się już bezpieczniej. Do czasu…

Szlakiem czerwonym idziemy w stronę Kasprowego Wierchu. W pewnym momencie zaczyna być stromo. Trzeba ostrożnie iść, ale widoki robią swoje. Ten szlak jest bardzo przyjemny. Czasami wymaga wspięcia się na niewielką skałę czy zejścia z niej. Bywają momenty, że koniecznym jest pojedyncze wędrowanie bo ścieżka jest dość wąska.

Wskazówki dla mających lęk wysokości:  Starać się nie panikować bo chwilami naprawdę może być trudno w opanowaniu zawrotów głowy z marszem. Patrzeć w przeciwną stronę niż przepaść. Ważne jest by spokojnie przy tym oddychać i stawiać spokojnie kroki. U osób z lękiem wysokości wzrasta podczas wędrówki ciśnienie krwi i poziom niepewności. Taka osoba może być lekko zdenerwowana i mogą jej drżeć nogi. Warto wtedy iść z kimś zaufanym, kto będzie awaryjnie przed lub za nami – lepiej przed.

_MG_0968 _MG_0973 _MG_1016

Szlak czerwony prowadzi nas przez magiczne widoki. Nie umiemy się napatrzeć. Idzie się dość długo – my robimy co jakiś czas przystanki na wodę i szybkie przekąski. Następnie mamy sesję zdjęciową na głazie, gdzie schodzi nam kolejne 30 min. Im bliżej Kasprowego tym chłodniej. Sama końcówka jest trochę stroma i trzeba wspiąć się na taką skałkę – ale nie sprawia to większej trudności. Warto jednak spokojnie stawiać kolejne kroki by nie zrobić sobie krzywdy.

Gdy dochodzimy na Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m) moim oczom ukazuje się ogromne schronisko wraz z koleją linową. Szkoda, że to nie stary drewniany domek a nowoczesny moloch. Ceny w schronisku na Kasprowym Wierchu są zabójcze. Byliśmy tak głodni, że nie było szans by nic nie zjeść. Za ciepły posiłek i piwo zapłacimy ok. 40-50 zł. Tak zarabia się na turystach. Ale przejdźmy do przyjemnych spraw. Dookoła rozpościera się piękny widok. Elegancko prezentuje się Czarny Staw Gąsienicowy, który dzień wcześniej odwiedziliśmy. Z góry wygląda imponująco.

Schodzimy zielonym szlakiem do Kuźnic. Trasa jedynie na początku jest troszkę stroma, przez kolejne 20 min marszu czuję się niepewnie bo znowu kręci mi się w głowie. Potem jest już bardzo przyzwoicie i przyjemnie. Dookoła znowu piękne widoki, a mamy okazję je podziwiać przy powoli zachodzącym Słońcu. Docieramy do Kuźnic późniejszym popołudniem. Podczas trasy zrobiliśmy kilka przerw oraz pozwoliliśmy sobie na dłuższy odpoczynek i pogawędki na Kasprowym. Mamy przed sobą jeszcze cały wieczór, więc znowu idziemy pod prysznic i na góralskie jadło.

_MG_1018