Pieszo do irańskich nomadów – Łukasz Supergan. Recenzja książki


2016-06-13_22.07.49O Iranie mało co wiedziałam. Jakoś do tej pory ten kraj aż tak mnie nie zaciekawił. Do momentu kiedy we Włoszech poznałam grupę Irańczyków i spędziłam z nimi troszkę czasu. Zbiegiem okoliczności miałam ze sobą tę właśnie książkę „Pieszo do irańskich nomadów”. Co ciekawe wzbudziłam wśród nowo poznanych kolegów wręcz fascynację trzymając egzemplarz w ręku. Zadali mi tysiąc pytań co sądzę o Iranie, czy w Polsce dobrze mówi się o ich kraju, a także czy inni Irańczycy jakich poznałam wyrażają się o swoim kraju dobrze? Trochę mnie te pytania zaskoczyły i były męczące. A po przeczytaniu książki Łukasza Supergana, zrozumiałam dlaczego tak o to pytali.

Zanim zasiadłam do lektury to nad głową miałam jeden wielki znak zapytania. Pierwsze skojarzenia z Iranem? Hidżab, burka, kolorowy meczet, Teheran, Koran, życzliwi ludzie ale, niebezpieczny kraj. To mi przychodziło na myśl. Pojęcie o tym kraju przewrócił mi Supergan do góry nogami w jednej chwili. Wystarczyło przeczytać prawie 500 stron by dostać „mentalnego oczopląsu”.

Łukasz Supergan miał cel. Niebanalny. Właściwie chory. Niewytłumaczalny.

Był już raz w Iranie. Nie wystarczyło. Wymyślił przejście masywu górskiego Zagros. Od Tebrizu do Bandar Abbas nad Zatoką Perską. I to zrobił.

Czapki z głów.

Co to była za wędrówka, a dla mnie jako czytelnika emocje! Nie do opisania. Muszę przyznać, że książka jest dla cierpliwych. Łukasz jest bardzo drobnostkowy w opisach. Jednych może to wkurzać, innym pobudzi wyobraźnię i będą mieli wrażenie jakby odbyli tą podróż razem z nim. Ja jestem w odczuciach gdzieś pomiędzy. On po prostu taki jest. Dokładny. Emocje przelewa bardzo ostrożnie.

Podczas czytania miałam różne odczucia. A ile pytań! Po co szedł taki kawał? Są pociągi i autobusy, kto ma dzisiaj na to czas! Na cholerę się pakował w różne trudne sytuacje? A te rewizje na posterunkach policji? Nie umiałam przestać czytać tych momentów, bo chciałam wiedzieć czy wszystko dobrze się skończyło. Rozmowa ze swoją mamą o tej podróży była niesamowicie symboliczna i taka jak na prawdziwego podróżnika – pasjonata – wręcz psychopatę podróży przystało. Jak mi się podobała postawa Łukasza. Mówicie sobie wszyscy co chcecie, jadę i ch … 🙂 Tak w przenośni brzmi moja refleksja.

Iran.

Okazał się bardzo różnorodnym krajem. Ogólnie z opisu Łukasza wynika, ze to bardzo życzliwy naród ale zarazem nieufny i podejrzliwy. Byłam przerażona jak czytałam o jego zatrzymaniach na posterunkach policji. Jedno było praktycznie porwaniem, to przysięgam serce mi szybciej biło podczas czytania. Jestem pod wrażeniem nie tylko postawy Irańczyków wobec Łukasza, ale także jego samego wobec wygód które mu proponowali a  on w większości odmawiał. Jak miał przejść to miał przejść i to koniec. Szedł. Nie korzystał z podwózek czy rarytasów. Zdarzało mu się skorzystać z gościnności, ale i tak nie raz czuł się z tym źle. Miał przejść i nie ma zmiłuj. Bez wygód i pójścia na skróty.

11921679_950921621618130_8440679754083963838_n

I co najciekawsze. Nie liczył się cel, a droga jaką przeszedł. Łukasz ma bardzo specyficzny charakter – da się to wyczuć podczas czytania. Cenię go za to bardzo i podziwiam. Ja zaraz biegnę do ludzi, a on raczej się nimi męczył. Przebywanie w samotności sprawia mu radość i potrafi to robić. To cenna i niełatwa cecha. Ja nie lubię. Szanuję i rozumiem tych, którzy wolą być wszędzie sam na sam tylko z sobą.

W tej książce nie ma cukierkowatych wpisów na temat krajobrazów, gór czy ludzi. To pot, głód, zmęczenie. Wkurzenie, złość, bezsilność. Walka, wędrówka, zaborczość. Ta droga to Łukasz. Odczułam każdą emocję, którą spisał podczas wędrówki. Chwilami bywałam na niego zła, że podjął taką a nie inną decyzję. Choć niesamowite jest to co przeżył podczas tej podróży po Iranie, po cholernie trudnych górach. Zarówno podziwiam jego stan psychiczny jak i fizyczny.

13007242_1078858105491147_296364807723657736_n

Ta książka otworzyła mi oczy na Iran. Jestem przerażona i zachwycona. Przeżyłam coś bardzo ciekawego, co trudno jest mi opisać. Dzięki Łukasz! Pieszo do irańskich nomadów to długa i wyczerpująca podróż do  ….

sami zobaczycie do czego.

Łukasza udało mi się poznać na festiwalu w Rzeszowie. Ma w sobie coś co podczas prowadzania prelekcji przyciąga tłumy. Dawno mnie tak nikt nie wzruszył na festiwalu jak on. Jego się chce słuchać. Na jego prelekcję się czeka niecierpliwie. Jak dowiedziałam się, że napisał tę książkę, to byłam ciekawa czy będzie tak samo. Było. Choć chwilami aż do bólu opisywał każdy szczegół, ale nie szkodzi. Mogłam przeżyć Zagros, Iran i te wszystkie historie raz jeszcze – razem z nim, podróżując po jego każdym słowie na kartce.

Tekst: Katarzyna Irzeńska

Foto: https://www.facebook.com/LukaszSuperganPodroze/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: