Ten wpis jest moją propozycją dla Was. Jak się komuś spodobają opisane miejsca, to zachęcam do ich odwiedzenia na Malcie i wyspie Gozo. Będą o nich także osobne wpisy. Lecąc na Maltę miałam dziurę w głowie pod względem tego co tu zwiedzić? Przeczytałam także wiele cukierkowych wpisów o wielu miejscach, gdzie sama miałam inne odczucia. Nie moją rolą jest polemika z innymi. Chcę Wam pokazać mój odbiór Malty. 

Na Maltę poleciałam w marcu 2017 roku. Turystów było mało. Byłam tu 5 dni. Aczkolwiek 5 dni to zakłamanie, to tylko cyfra na bilecie. Przyleciałam pierwszego dnia popołudniu, zatem miałam mało czasu na zwiedzanie. Kolejnego dnia padało i wiało niemiłosiernie. Dwa kolejne dni to było intensywne zwiedzanie. Ostatniego dnia nie było sensu by się gdzieś dalej przemieszczać bo trzeba było zbierać się na samolot.

Marsaskala i Marsaxlokk – miałam pecha, bo w dniu odwiedzin tych miejsc była ulewa z porywistym wiatrem i ryzykiem było zwiedzanie. Mimo to trochę udało nam się przejść po miejscowościach. Marsaskala jest dawnym portem rybackim. Obecnie stanowi znaną miejscowość rozrywkową. Przyznam mimo brzydkiej pogody było tu naprawdę ładnie, ale przesadziłabym by się tym miejscem zachwycać. Zachęcam się tu przejechać, bo będąc w kilku miejscach na Malcie możemy zobaczyć odmienność wyspy. Marsaxlokk to wioska rybacka, w której życie płynie w powolnym tempie. Nie ma tu także wielkiego szału na zwiedzanie, ale warto podjechać i przejść się po okolicy. Zasiąść w miejscowym barze i pozwolić sobie na dumanie. Bo te dwa miejsca kojarzą mi się właśnie z zadumaniem.

SAM_8645.JPG

fot. Marsaxlokk

Valetta – stolica Malty. Bardzo ważny punkt na mapie dla komunikacji. To takie centrum dowodzenia autobusami. Z Valetty można się dostać autobusem prawie w każde miejsce na Malcie. Nie ma konieczności za każdym razem by się tu aż pojawiać i stąd startować, ale jakby nie było to najważniejszy dworzec autobusowy. Valettę miała okazję zwiedzać wieczorem spacerując jej uliczkami. Ma specyficzny, ale klimatyczny urok. Nie polecałabym zostawania tu dłużej osobom, których nie interesuje za bardzo historia czy zwiedzanie muzeów lub kościołów. Będzie o Valeccie osobny wpis.

SAM_8623.JPG

fot. Valetta wieczorową porą

Blue Grotto – zdania są podzielone w Internecie. Jedni przeżyli tu rozczarowanie, innym się podobało. Mi się podobało, choć miejsce jest absolutnie skomercjalizowane. By wpłynąć do Blue Grotto i okolicznych grot należy uiścić opłatę i zabierają nas na łódkę. Wszystko stanowi atrakcję turystyczną, do której masowo przyjeżdżają turyści. Czyli zaraz obok kas biletowych widzimy stragany z pamiątkami, bary itp… To średnio mi sieę podobało, wręcz rzekłabym wcale. Jednak lubię góry, a skaliste klify w okolicy Blue Grotto kojarzyły mi się z wspinaczką, którą uprawia tak wielu moich znajomych. Miałam także tutaj bliższy kontakt z naturą, ze skałą. Dlatego zamknęłam oczy na to co dookoła i skupiłam się na samej atrakcji Blue Grotto jak i okolicy. Podobało mi się. Naprawdę! Będzie wpis i filmik.

SAM_8780.JPG

fot. Okolice Blue Grotto

Klify Dingli – absolutne must see. Im bliżej byłam natury i z dala od budynków, hałasu i ludzi tym bardziej podobało mi się na Malcie. Klify wspominam bardzo miło. Są takim typowym „pustkowiem”, gdzie oczywiście spotkacie ludzi, ale będzie tu inaczej. Spokojniej. Z całego serca polecam to miejsce.

Mdina i Rabat – dojazd tu z mojej okolicy St. Julians był nieco długi. Jechało się ponad godzinę, co w marcowym upale – tak upale – dawało się we znaki. Warto tu przyjechać, tym bardziej, że jest blisko z Klifów Dingli. Cały czas byłam zdziwiona czemu na przystankach autobusowych jest Rabat i nagle Mdina. Okazuje się, że Rabat to miasto „na zewnątrz” a Mdina to stara ogrodzona część miasta wewnątrz murów obronnych. Mdina jest bardzo malownicza i warto tu przyjechać by poszwendać się po uroczych uliczkach albo zobaczyć panoramę okolicy.

Wyspa Gozo – warto, warto. A co dokładnie to też Wam opiszę osobno. Sam dojazd na wyspę Gozo jest ciekawy bo im bliżej jesteś miejsca przesiadki na prom tym bardziej widzisz jak krajobraz wyspy się zmienia. Sama wyspa jest bardzo ciekawa i ma wiele atrakcji dla turystów. Można odczuć tu troszkę ducha komercji, ale mimo to, gdy wgłębcie się w uliczki różnych miejscowości albo zobaczycie pustki na przepięknej ulicy to poczujecie tę wyspę. Są tu zarówno ciekawe miasta do zwiedzania jak i miejsca związane z naturą. Na Gozo warto poświęcić cały dzień zwiedzania.

SAM_8726.JPG

fot. Marsalforn na Gozo

Dzielnica St. Julian’s – tu panuje życie imprezowe, barowe i stąd macie najlepsze połączenia w różne miejsca. Miałam nocleg w tej dzielnicy. Przestrzegano we wpisach przed hałasem, troszkę może był, ale byłam tu poza sezonem dlatego nie było tak źle. St Julian’s jest fajne, bo macie tu do wyboru wiele barów, które proponują zarówno maltańską kuchnię jak i inne przysmaki z całego świata. Uważam, że to dobra lokalizacja na nocleg, ale poza sezonem.

Więcej wpisów pojawi się sukcesywnie na blogu z dokładnymi opisami co warto zobaczyć.