Podczas wyjazdów w góry czy w dalekie i bliskie podróże zawsze staram się dbać o zdrowie. Niestety nie zawsze mogę sobie pozwolić na pięć posiłków dziennie, gdzie praktycznie wszystkie z nich stanowić będą zdrowe menu. 

Ważne jest dla mnie to co jem, ale także to jak o siebie dbam. W przypadku konieczności spożycia czegoś niezdrowego zawsze borykam się potem z wyrzutami sumienia, ale niestety czasem trzeba. 

Ostatnio wokoło nasion chia jest dość głośno. Stosuję je raz na jakiś czas do jogurtu albo kefiru jako dodatek do koktajlu. Zazwyczaj robię smoothie o smaku bananowo-truskawkowym, dodaję odrobinę nasion chia oraz błonnika. Nie przeraźcie się, że koktajl nabierze koloru zielonego bagna, to normalne.

Warto jednak zapoznać się z informacjami z z Głównego Inspektoratu Sanitarnego w sprawie wprowadzenia do obrotu produktów spożywczych zawierających nasiona chia. Uważam, że wszystko powinno stosować się z umiarem.

Warto nie zapominać podczas podróżowania o zadbaniu o odporność organizmu przez cały rok. Staram się w szczególnie w okresie jesienno-zimowym pić tran. Przez cały rok staram się także regularnie zażywać kapsułki z kwasem Omega-3 oraz witaminę C, która pomaga zachować odporność organizmu.

Uważam, że to co jemy wpływa także na nasz system odpornościowy, dlatego warto zadbać o zbilansowaną dietę. W aspekcie podróżowania nie raz jest to trudne, ale nie jest niewykonalne. Jak już mamy sprawę żywienia na dobrej drodze, to jeszcze warto zadbać o umysł i duszę. Chroniczny stres powoduje, że nasza odporność spada i bardziej jesteśmy wtedy narażeni na złapanie infekcji.

Warto pamiętać, by zachować odpowiednią harmonię pomiędzy tym co jemy a stylem życia. Im więcej się ruszamy, tym bardziej wzmacniamy układ odpornościowy. Wszystko należy jednak robić z umiarem. Nie ma złotego środka na zdrowie. Sami musimy o siebie zadbać. Dzięki rozsądnemu podejściu do tematu możemy w dużej mierze uniknąć wielu chorób i cieszyć się nowo odwiedzanymi miejscami.