Kradzież telefonu w podróży – Azja


Nie jest powiedziane, że tylko Azja to miejsce w jakim jesteś najbardziej narażony na kradzieże. Generalnie podczas podróży oczy trzeba mieć szeroko otwarte i najlepiej mieć je dookoła głowy – w każdym miejscu w jakim jesteś na świecie. Najsmutniejsze jest to, że złodziej i tak znajdzie sposób by nas okraść. Poniżej opisuję swoją historię z Wietnamu

Hanoi, Wietnam. Jest 3:30 nad ranem ….

Wracamy z SaPa. Jest bardzo wczesny poranek. Na zewnątrz jest jeszcze ciemno. Zatrzymujemy się w Hanoi na ostatnim przystanku. Wysiadamy z sleep-er busa. Spałam w nim jak zabita. Jestem lekko rozkojarzona po głębokim śnie, ale przytomnie wpisuję w Google Maps adres hostelu. Do celu mamy 600 m. Ulice nocą w Hanoi wyglądają identycznie. Niby znamy drogę do hostelu, ale w tej chwili każda uliczka wygląda tak samo. Powietrze jest ciężkie i parne. Zaraz lunie deszczem, czuć to. Idę z koleżanką ulicą. Prawie nikogo nie ma. Jako kobiety jesteśmy same. Mijają nas „wczorajsi” Anglicy. Kilku lokalnych przypatruje się nam jak idziemy ulicą. Cały czas idę za głosem z Google Maps. Do celu pozostało nam jakieś 300 m. Niesiemy ciężkie plecaki i jesteśmy zmęczone po trekkingu w górach … skręć w praw…

Nie usłyszałam już, że w prawo… telefon został mi brutalnie wyrwany z ręki przez chłopaka, który jechał z drugim koleszką na skuterze. Ryczę na głos STÓJ !!!!!!!!!!!!!!!!!. Drę się w niebogłosy i próbuję biec… bez skutku, nie ma ich w ciągu 3 sekund. W tej samej chwili zbiegają się lokalsi, są dziwni, udają, że nie rozumieją a widzą co się stało. Podjeżdża taksówkarz i pyta mnie czy chcę taxi? NIE!!! Okradziono mnie, pomóż mi ich dogonić, znasz ich? łap ich? KURWAA !!!!!!!!!!!!!!! Taksówkarz, udaje durnia. Nadal pyta jakby spotkał turystkę, która szuka taxi czy chcę kurs? Dre się, że NIE!!!! że mnie okradziono i jesteście ŚWIADKAMI, pomóżcie MI. Nic. Gapią się na mnie jak na idiotkę. Dociera do mnie, że to pewnie ich szajka i zaraz będą mogli zrobić nam gorsze rzeczy …

Nie umiem opisać uczucia jakie miałam w tamtym momencie,ale cholernie zaczęłam się bać. Koleżankę też zatkało. Z nieba w sekundzie lunęło jak z wiadra. Deszcz sprawia, że jesteśmy w sekundę przemoknięte. Dorota odpala nawigację. W chaosie, deszczu i ciemności, między nieufnymi spojrzeniami lokalnych zaczynamy biec, uciekamy do hostelu. Jestem roztrzęsiona. Beczę na głos na całą ulicę. Trzęsę się cała, jestem przemoczona i zdruzgotana. Dociera do mnie, że nie ma szans na odzyskanie telefonu i trzeba spierdalać do hostelu! Bardzo się boję, wyję i dalej leje…

W hostelu pomaga mi recepcjonista. Tłumaczy, że kradzieże telefonu są tu na porządku dziennym. Ja chcę biec na policję. Tłumaczy mi, że nie ma to sensu. Blokuję wszystkie hasła i dostępy do tego co mi szybko przychodzi do głowy, by nie weszli z telefonu na aplikacje i konta. Po kolei zamykam Facebook, Instagram, zmieniam hasła do kont w banku, blokuję pocztę. Nie dociera do mnie co się stało. Jestem jak bez ręki. Gdyby nie kumpela to nie mam kontaktu z rodziną. Wyję całą noc, zadając sobie pytanie dlaczego KURWA mi to zrobili? Straciłam wszystkie zdjęcia z SaPa. Nie zdążyłam zrobić synchronizacji. Straciłam masę pięknych zdjęć jakie miałam tam zapisane. Uczucie nie do opisania. Człowiek w jednej chwili popada w taki smutek, że masz wrażenie, jakby właśnie skończył się świat … ktoś w perfidny sposób wyrwał ci z ręki twoje wspomnienia, pamiątki, część ciebie.

Piszę z tatą z koleżanki telefonu. Przedstawiam mu sytuację. Dostaję wiadomość, że mam się trzymać, że rodzice są ze mną i mam być twarda, że to tylko telefon i mam się cieszyć, ze żyję i uważać. I w sumie mają rację, ale nie dociera to do mnie. Dostaję po chwili wiadomość, która stawia mnie do pionu. Mimo tysięcy kilometrów jakie dzieliły nas od siebie z rodziną dostałam mentalnego szlaga w twarz, że nie ma czasu na smutki a muszę być TWARDA bo jestem na drugim końcu świata i nie ma co beczeć za pieprzonym telefonem!

Tej nocy i tak nie spałam .

Co dalej? 

Następnego dnia miałyśmy wycieczkę na Ha Long. Na zadupiu, bez zasięgu na wodzie. Mam takiego doła, że nie chce mi się jeść, chodzić, myśleć. NIC MI SIĘ KURWA NIE CHCE. Myślę co dalej, jak będę kontaktowała się z rodziną? Korzystam z telefonu od Doroty, ale to nie to samo…Kombinuję, że po powrocie na ląd idę do wietnamskiego „Media Markt” i kupię telefon.

Na Ha Long poznałyśmy dwóch chłopaków z Australii. Przejęli się chyba bardziej niż ja sytuacją. Natychmiast się nawaliliśmy i po kilku godzinach o 1 nad ranem na „ala promie” leciały najgłupsze na świecie żarty związane z tym, że NIE MAM TELEFONU. Pijani uśmialiśmy się z tej sytuacji jak jakieś świry… Muszę przyznać, że mimo kaca chłopcy mnie na nowo ulepili. FUCK IT! Jutro kupuję telefon!

Zakup telefonu w Azji 

Znalazłam legalny sklep. Bo po drodze na ulicy za kilka dolarów mogłam kupić jaki telefon chciałam.

Nawet wrócił mi humor i śmiałam się, że jeszcze za chwilę będzie tak, że kupię swój…

IMG20171011224358W sklepie obsługiwała nas pani, która mówiła niby po angielsku ale dla mnie był to wietnamski z ewentualnym angielskim akcentem.

Nie ważne. Kupiłam!

Kilka stówek z karty kredytowej na minusie ale znowu mam kontakt ze światem! Uśmiech nawet wrócił na twarz, choć w głowie nadal kotłowały wspomnienia z tego wyrwania z ręki w sekundę mojego kochanego telefonu …

 

Ku przestrodze 

  • podczas podróżowania złodzieje nas obserwują i wyłapią nasz słaby moment, zawsze znajdą patent by nas okraść,
  • w Wietnamie w dużych miastach standardem są kradzieże telefonów, uważajcie. Warto podróżować z jakimś starym modelem, nawet jak ukradną to nic nie stracicie,
  • jeżeli jednak robicie zdjęcia telefonem, róbcie zawsze synchronizację i wrzucajcie je od razu do chmury, zrzucajcie na dyski, archiwizujcie,
  • zakładajcie na telefon specjalne pierścienie, które można założyć na palec i obudowę, wyrwanie z ręki powinno być wtedy niemożliwe (po czasie zauważyłam, ze co druga osoba w Wietnamie takowy pierścień na obudowie miała),
  • zabezpiecz przed podróżą wszystkie hasła, dostępy do aplikacji, nie bądź wszędzie zalogowany,
  • uważaj jak korzystasz z Google Maps na ulicy. Pamiętaj, że możesz być cały czas obserwowany.
  • zawsze uważaj!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: