Książka ciekawa, poruszająca, dająca do myślenia. Dlaczego? Po przeczytaniu zdałam sobie sprawę, jak trudne mają życie Japończycy. To historia opowiedziana o ludziach, sytuacji ekonomicznej i gospodarczej tego kraju. Mało w niej konkretów z kultury, chociaż także się pojawiają. Japonia to trudny kraj. Położenie, klimat a także zwyczaje mają ogromne znaczenie.

fot. Bezdroża

Każdy Japończyk od momentu narodzin narażony jest na trzęsienie Ziemi. Uczony o tym jest już od przedszkola, w szkole stanowi podstawę przygotowanie dzieci to ucieczki, ratowania życia, a także przetrwania. Wydarzenia z marca 2011 roku w Fukushimie zmieniły życie, mentalność i sposób patrzenia na codzienność wielu mieszkańców. W katastrofie elektrowni jądrowej zginęło tysiące osób. Do dziś zarówno w psychice jak i w gospodarce Japonii są odczuwane jej skutki.

Tam wszyscy żyją w strachu. Codzienność stanowi też pośpiech i gonitwa za nową lepszą technologią, by jakoś żyć, by zarobić. Japonia w gospodarce walczy stale z innymi krajami figurującymi na pierwszych miejscach w masowych produkcjach nowoczesnych urządzeń. To oni zawsze pierwsi mieli wszystko. My po kilku czasem nawet latach byliśmy w stanie ich dogonić.

Niż demograficzny to kolejny problem. W Japonii zwiększa się ilość osób w starszym wieku, wręcz masowo a liczba urodzeń stale maleje. Niegdyś mówiliśmy, że to w Japonii mają nowe gadżety, które my zobaczymy za kilka lat. Teraz jesteśmy prawie na tej samej prostej linii z Krajem Kwitnącej Wiśni. Dogoniliśmy patrząc globalnie jako Europa ten kraj, nie stoimy już w tyle.

Katastrofy elektrowni, tsunami i trzęsienia ziemi. To ich codzienne zmartwienie, które budzi strach. Japończycy żyją w ciągłym stresie. Życie w ich kraju wydaje się być po przeczytaniu książki wyczynem heroicznym. Trzeba mieć stalowe nerwy i zdrowie by umieć tam żyć. Dla mnie zaczyna być nawet zastanawiające odwiedzenie tego kraju choćby na krótki czas, bo informacja o tak częstych katastrofach daje do myślenia. A co jak nadejdzie jak ja tam będę? Pierwsza moja myśl jaka się pojawiła…

To, że mają nowoczesne i szybkie formy informacji o trzęsieniu czasem niewiele zmieni, bo życie mamy tylko jedno. Rafał Tomański według mnie napisał bardzo ciekawą książkę, która w moich oczach jest materiałem na ciekawy dokument. Czułam się, jakbym oglądała długo przygotowywaną relację, która przybliżyła mnie do tamtego kraju. Straszne, a zarazem niesamowicie ciekawe fakty. Sami zresztą przeczytajcie.

Katarzyna Irzeńska