SAMSUNG CAMERA PICTURES

Kończy się 1,5 dnia mojego pobytu w Neapolu. Zanim tu przyleciałam miałam chytry plan na Capri, bo co tu robić w samym Neapolu przez 3 dni? Miasto zwiedzone, wulkan za nami, a że nie lubię monotematyczności to szybko z Magdą postanawiamy kupić na kolejny dzień bilety na wyspę Capri. 

Wyspę przez wszystkich zachwalaną. I podobno najpiękniej tu latem. I najdrożej tu i … i niestety z cenami to prawda, ale zimą Capri też ma swoje uroki – nie ma tłumów. Zacznę od tego, że kupujemy wcale nie tanie bilety na prom. W jedną stronę 20 euro o zgrozo! No ale być tak blisko wyspy i jej nie odwiedzić? Grzech! Powrotny bilet znajdujemy tańszy ciut, ufff. Aby tyle 🙂

Podróż w dwie strony szarpie nasze skromne oszczędności i jesteśmy uboższe o niecałe 40 euro ale wrażenia zostaną z nami do końca życia!

Rano o 9.00 z portu Beverello w Neapolu wypływa prom. Ostatni powrotny jest o 18.10 ale my decydujemy się na ten ciut wcześniejszy. Szkoda, że w Styczniu mimo wszystko robi się dość szybko ciemno bo chciałam taką kombinację: Neapol – Capri – Sorrento – ale było to o tej porze roku awykonalne!

Moje zwiedzanie Capri

Chciałam z Magdą koniecznie zobaczyć lazurową grotę, która okazała się być nawet nie przez porę roku a złą pogodę zamknięta. Szkoda, bo to był nasz cel. A nam spadł śnieg! Włosi wychodzili na zewnątrz kręcąc filmy na telefonach komórkowych i patrząc na nas jak na jakieś dwie niepoważne, które idą w niewiadomym celu pustymi uliczkami.

Plan na Capri był bez planu. W przewodniku o Capri było trochę informacji, ale bez szczegółów. Transport na Capri w komunikacji miejskiej jest dość – ciasny! Poruszamy się mini autobusikami koloru pomarańczowego. Wysiadając z promu zaraz po prawej stronie jak zaczyna się ulica macie kasy biletowe na kupno biletu powrotnego oraz kasy biletowe na bilety do komunikacji miejskiej. Najlepiej kupić 3 bilety. Pojedziemy wtedy taką kombinacją: Capri Centrum – Anacapri – Capri Prom.

Trasa busem wynosi do centrum kilka minut, ale już w busiku zaczynają się widoki! Nie skorzystałam z kolejki na górę wyspy, którą mijałyśmy ze względu na pogodę ale widoki muszą tam być niezłe! W centrum zaczynamy zwiedzanie jak nas nogi poniosą i co ciekawe plan miasta, który wyłania się w postaci tabliczki informacyjnej co jakiś czas ratuje nam życie, a co najmniej przywraca orientację w terenie. Dzięki temu widzę na tablicy atrakcje wyspy, ile zajmie mi spacer do danego miejsca i co najważniejsze – nie zgubię się! Bo na Capri można się zgubić. Tu każda uliczka jest malutka, wąziutka i jedna prowadzi w drugą i niby pamiętasz jak się szło 2 minuty temu, ale po chwili wiesz, że w sumie mógłbyś się jednak stracić bo miesza Ci się wszystko. Chwała za tabliczki z mapkami! Ufff

Idziemy na Arco Naturale, lubię być blisko z naturą. Nie spodziewałabym się, że skała będzie w remoncie! No ale ok, widoki i tak zapierały dech w piersiach. Zwiedzając uliczki i kolejne ciekawe miejsca jak Via Krupp skupiłam swoją uwagę na tabliczki przed domami. Ludzie mają na nich prawdziwe artystyczne dzieła sztuki! Byłam zachwycona nimi. W ogóle mieszkańcy Capri muszą być szczęśliwi, ale sezon zapewne morduje ich psychicznie ale poza – ahhh ! te widoki, nawet po ich ogródkach było widać, że mieszkają tu szczęśliwi ludzie. Co prawda padał śnieg, ale my dzielnie przeszłyśmy pieszo większość centrum Capri błądząc w nieznane. Następnie udałyśmy się do podobno urokliwego Anacapri. Tu jest ta słynna lazurowa grota, do której wpływa się schylając nisko na specjalnej łódce i podziwia niebieskie arcydzieła natury. Koszt takiej wycieczki to podobno 13 euro. Szkoda, że nie udało nam się zwiedzić groty, ale na pogodę nic nie poradzimy. Samo Anacapri jakoś nas nie zachwyciło. Pomijam fakt, że ulice były puste i zapewne w sezonie wszystko wygląda inaczej, jednakże zauważyłam podobieństwo wąskich uliczek z centrum Capri. Tu też były tabliczki informacyjne. Bez nich na Anacapri na pewno bym się zgubiła.

Co ciekawe wracając promem wyszukałyśmy tańszy bilet o wiele ładniejszym i większym promem niż w drodze do. Co prawda zatrzymuje się on nie w porcie Bevarello, ale bardzo blisko niego i żałuję, że wcześniej o nim nie wiedziałam. W drodze do na promie było zimno i niewygodnie, a w drodze powrotnej płynęłyśmy jak prawdziwe VIP-y za kilka euro mniej. Ciekawe. Tak czy siak, Capri jest piękną wyspą, którą warto odwiedzić i w Styczniu! I nie planujcie tam cholera wie jakiego zwiedzania, po prostu wybierzcie kilka naj, a potem idźcie przed siebie – nie pożałujecie!