Opowiedz mi o Yolandzie. Czy jesteś szczęśliwy? Jakie jest Twoje marzenie? Są to trzy wydawałoby się proste pytania – gdyby nie fakt, że przepytywani są ludzie, którzy przeżyli największy tajfun jaki miał miejsce na Filipinach. Małgosia miała zestaw trzech bardzo bolesnych dla nich pytań. Gosia wykonała kawał dobrej roboty. To coś więcej niż tylko opowieść o Yolandzie. Małgosia wnika tak głęboko w temat i emocje Filipińczyków, że masz wrażenie jakby działo się to wszystko na Twoich oczach. Teraz. Jakbyś siedział obok nich i słuchał tego co mówią. 

8 listopada 2013 roku przez Filipiny przeszedł ogromny tajfun Haiyan (Yolanda). Spustoszył wszystko. Ludziom zerwało dachy nad głowami, lżejsze domy latały w powietrzu jak papierowe zabawki. Świat tego dnia dla Filipińczyków się skończył.

O emocjach w książce

Czekałam na nią. Byłam pewna, że jak Gośka znowu coś wyda, to zrobi to porządnie. Zrobiła. Zmiotła mnie jak tajfun z powierzchni moich emocji. Napisać w dzisiejszych czasach książkę wcale nie jest trudno. Gorzej już bywa z wydaniem. A jak się uda to mamy sukces. Nie! Sukces mamy wtedy, gdy wzbudzimy ważne refleksje w czytelniku. Uważam, że książka „Twarze Tajfunu. O poszukiwaniu szczęścia na Filipinach” Małgosi Szumskiej zasługuje na wyróżnienie. Płakałam. Tak. Kilka razy płakałam podczas czytania.

16681728_722893557880207_5443493922139137551_n

Co my wiemy o Yolandzie?

Mało. Za mało!

Oczywiście, że słyszałam o tym w radiu. Oczywiście, że widziałam relacje w TV prawie na żywo, gdy tajfun Yolanda zmiótł na Filipinach mnóstwo domów i pozbawił życia ogrom ludzi. Oczywiście, było mi przykro. A potem wróciłam do mojej codzienności i tyle.

Małgosia Szumska nagle otwiera Ci wszystkie zmysły na nowo. Ty nie tylko widzisz Yolandę, która brutalnie kasuje wszystko na swojej drodze. Ty przeżywasz wszystkie emocje każdego bohatera tej książki. Autorka była na Filipinach wiele razy. Pojechała pełnić wolontariat, nieść dobro dla innych po wielkiej tragedii. To co mówią i robią media to jedno. To co jest zaplanowane na pomoc przez różne organizacje to drugie. A to co zobaczysz na żywo będąc „świeżo” po tajfunie to trzecie.

Małgosia wprowadza nas w inny świat. Z tej książki dowiemy się jak działają organizacje, które wspierają osoby, które utraciły wszystko na skutek kataklizmu. Dowiemy się też jakie emocje towarzyszą pomagającym, ale przede wszystkim dowiemy się do czują Filipińczycy. Nie zdawałam sobie sprawy, że to tak wesoły i pogodny naród. Oczy napełniały mi się same łzami, jak przy kolejnej historii czytałam, ze marzeniami ludzi tam mieszkających jest posiadanie dachu nad głową lub pełna szczęśliwa rodzina – dla nas to oczywiste, dla nich to marzenia.

Gosia postanawia porozmawiać z miejscowymi o Yolandzie. To niesamowite jak trafia do serc miejscowych i udaje jej się porozmawiać z nimi o tym bardzo traumatycznym wspomnieniu. Najbardziej podoba mi się podejście Gosi, która nie raz musi walczyć z własnymi emocjami i przekonaniami. Trzy proste pytania, które zawsze zadaje swoim rozmówcom są nie raz paradoksalnie bardzo trudnymi.

14141576_547956748708014_4622622113196398687_n

Jesteś Filipińczykiem? To znaczy, ze jesteś szczęśliwy!

Oni w większości cieszą się bardzo z codzienności. Żyją tu i teraz i przyznają się mimo tak ogromnej tragedii do bycia szczęśliwymi ludźmi. Chwilami czytając nie dowierzałam w to co widzę, bo w  obliczu tego co się stało nie umiałam sobie poukładać w mojej europejskiej głowie ich podejścia do życia. Podobał mi się zabieg jaki Gośka wykonała w tej książce. Podczas czytania nie tylko poznasz historie różnych ludzi, których dotknęła tragedia związana z Yolandą. Poznasz także kulturę, obyczaje i życie codzienne Filipińczyków. Autorka drugoplanowo przekazuje nam wiele cennych informacji, jakich nie znajdziecie w przewodnikach.

Co myślę o książce Twarze Tajfunu?

Bardzo Was proszę abyście tę książkę przeczytali. Ja miałam wiele przemyśleń. Doszłam do wielu wniosków na temat zarówno Filipińczyków jak i mojego życia. To nie jest kolejna opowieść o traumie i tragedii, gdzie biały człowiek z wypchanym portfelem pomaga na drugim krańcu świata i się z tym panoszy. Ta książka Was zmiażdży i wzbudzi emocje, których się kompletnie nie spodziewaliście. Bardzo płakałam.

Gosiu, dziękuję! To co opowiedziałaś w tej książce jest bardzo ważne. Ludzie powinni mieć świadomość tego co się dzieje „obok”. Co czuje drugi człowiek gdy traci wszystko. I tu nie chodzi o wzbudzanie ogromu współczucia i smutku. Chodzi o to, byś to zobaczył. Ja zobaczyłam. Było to dla mnie trudne, ale wiele mnie to nauczyło.

Koniecznie śledźcie fan page Gosi:

https://www.facebook.com/malgorzata.szumska.pisarz/

Zdjęcia pochodzą z Fan Page Małgorzaty Szumskiej.