Tadeusz Chudecki jest aktorem filmowym i teatralnym. Jego pierwszy debiut na deskach teatru przeżył w 1982 roku, w kolejnych latach grał w Teatrze Ateneum w Warszawie. Oprócz zawodu jaki wykonuje z ogromną pasją Pan Tadeusz wiele podróżuje. Dzieli się z innymi swoimi spostrzeżeniami w swoich książkach. Opisuje tanie metody podróżowania, zwiedza ciekawe miejsca i zachęca innych by także pokochali podróże.

SAMSUNG

źródło: materiały prywatne Tadeusza Chudeckiego

Rozmawiam z Panem Tadeuszem Chudeckim o łączeniu pracy aktora z podróżowaniem, o jego pasji i o tym, jak to się wszystko zaczęło?

Katarzyna Irzeńska: Jak rozpoczęła się Pana przygoda z podróżami, gdzie postawił Pan swój „pierwszy krok”?

Tadeusz Chudecki: Właściwie moje podróżowanie rozpocząłem bardzo późno. Kiedy byłem młody tzn. lata 1975-85 podróżowanie po Europie, nie mówiąc już po świecie było bardzo skomplikowane. Podróże były drogie a granice pozamykane. Trzeba było mieć wizy, pozwolenia, vouchery i sporo pieniędzy a ja ich nie miałem. Do 20 roku życia oglądałem w telewizji programy przyrodnicze, podróżnicze etc. Potem po 1980 roku ten niedostępny dla mnie świat zaczął się dla mnie powoli otwierać a po 1990 roku całkowicie mnie pochłonął.

KI: Dlaczego akurat podróże stały się Pana pasją?

TCh: Bo są jedną z najciekawszych rzeczy które może człowiek robić. Poznawanie piękna tego świata, jego kultur, religii, zwyczajów i smaków jest czymś najpiękniejszym na świecie. Ludzie, którzy tego nie robią muszą mieć bardzo nudne życie i co więcej nie wiedzą niczego o sobie. Podróże nie tylko umożliwiają człowiekowi poznawanie i rozumienie świata ale też co o wiele bardziej pasjonujące rozumienie samego siebie!

KI: Jak w kilku zdaniach przekonałby Pan czytelników do poznawania nowych miejsc?

TCh: Świata nie można się bać. Podróżowanie to działalność na rzecz pokoju. Jeżeli chcemy żeby świat był nam przychylny i przyjazny musimy poznawać realia życia ludzi w innych kulturach. Poznając się wzajemne rozprzestrzeniamy pokój. Każdy na tyle na ile może.

KI: Czy łatwo jest pogodzić pracę aktora z podróżowaniem?

TCh: Jeśli coś się bardzo kocha to tak. Myślę, że uprawianie tzw „wolnego zawodu” jest bardziej przychylne podróżowaniu niż kiedy się wykonuje inny zawód. Nasze życie zawodowe nie jest tak regularne jak w innych profesjach. Czasami z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem wiemy kiedy mamy spektakle czy próby w teatrze. Wtedy w wolne terminy możemy wpisywać podróże.

KI: Czy do wyjazdu do Azji trzeba się długo przygotowywać?

TCh: Do żadnego wyjazdu nie przygotowuje się długo w sensie czasowym. Ja do niego dojrzewam i na to muszę mięć czas. Lubię sobie poczytać o miejscu do którego się wybieram, pozyskuje z internetu informacje o nim, przeglądam mapy….. Ale kiedy już jestem na miejscu to chłonę je wszystkimi zmysłami i odrywam się od przewodników i informatorów turystycznych. Są mi one już nie potrzebne. Wiem już czego chcę!

IMG_1932

źródło: materiały prywatne Tadeusza Chudeckiego

KI: Dlaczego wybiera Pan tańsze sposoby podróżowania? Czy wiąże się to z chęcią poznania bliżej kultury i warunków życia w danym Państwie?

TCh: Lubię tanio podróżować nie dlatego, że „sknerzę” ale dlatego że żyję w takich czasach w których za bilet w tym samym samolocie jedna osoba może zapłacić 1 euro a druga za ten sam bilet kupiony w ostatniej chwili może zapłacić 200 euro. Poznałem różne techniki, które pomagają mi podróżować tanio. A to logiczne, że kto podróżuje tanio ten może podróżować więcej. Zaoszczędzone pieniądze mogę przeznaczać na inne przyjemności. Trzeba umieć uprawiać „inteligentne podróżowanie” i nie dawać się „wydoić” różnym cwaniakom, których na rynku turystycznym jest bardzo wielu.

Teraz już nie jest tak łatwo podróżować bardzo tanio po Europie. Tanie linie lotnicze uzależniły już podróżujących i nie sprzedają biletów po groszu, złotówce czy euro. Kilkanaście lat temu poznałem nieomal cała Europę za dosłownie grosze. Teraz to się skończyło a nastał czas kiedy za relatywnie nieduże pieniądze można poznawać daleki świat, np. Azję czy Amerykę Południową – dwa pozaeuropejskie kontynenty, które mnie fascynują.

KI: W książce „ Historia jednej podróży – Azja” nie wiem czy ma Pan świadomość, że stał się Pan przewodnikiem dla wielu czytelników, wybierających się w tamte rejony. Książka jest napisana w świetnym stylu – łączy ciekawe opisy miejsc z Pana doświadczeniami.

Dziękuję za ten komplement. Napisałem ją trochę dla samego siebie, bo choć przewodników po Azji jest bardzo wiele to zazwyczaj są to tłumaczenia znanych wydawnictw zagranicznych. Przewodnik to nie tylko potrzebna zwiedzającemu informacja. Dla mnie podróżnik jak i przewodnik podróżniczy muszą mieć duszę. A dusza to nie tylko wiedza informacja, ale opis przeżycia, smaku, obrazu, znajomości.

SAMSUNG

źródło: materiały prywatne Tadeusza Chudeckiego

KI: Czy praca aktora pomaga w poznawaniu świata?

TCh: Na pewno tak bo my z racji uprawiania naszego publicznego zawodu jesteśmy ludźmi „śmielszymi”, mamy też dobrą pamięć. Na wskutek doświadczenia podróżniczego ale również umiejętności zawodowych nie jest dla mnie żadnym problemem dogadywanie się w językach których nie znam. Ostatnio bardzo mnie pochłaniają rozmowy w językach o których nie mam żadnego pojęcia. Naprawdę w sprawach zasadniczych można się porozumieć, uśmiechem, dotykiem, słowami znanymi z innych języków, pokazywaniem paluchem zdań i fraz zapisanych w „rozmówkach” To pasjonujące zajęcie. Nie można się tylko bać,że będzie się ośmieszonym. Jako aktor często grający w komediach też często się ośmieszam i muszę śmieszyć. To bardzo pomaga. A oprócz tego mówię lepiej czy gorzej w 11 językach. W większości też nauczyłem się ich w praktyce a nie w szkole.

KI: Na wstępie książki o Azji napisał Pan:

Podróżując staję się najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. Pod koniec życia chciałbym powiedzieć, że znam „ten” świat, na tyle dobrze, że mogę go opuścić by poznawać „tamten”.

TCh: To prawda. Znając piękno tego świata będzie mi ciężko go opuścić, choć wierzę na słowo, że tamten będzie jeszcze piękniejszy. Ale jak mówi słynne pytanie do Radia Erewań (które nota bene nie istnieje – sam sprawdziłem) „Czy można poderwać wszystkie dziewuszki świata? Nie można ale trzeba próbować!

KI: Co znajduje się jeszcze na Pana liście marzeń, jakie kraje, miejsca Pana pasjonują?

TCh: Im więcej się podróżuje tym bardziej widać, że zupełne poznanie świata jest niemożliwe. Dlatego póki mi się chce nie ustaje a im bardziej się robię wiekowy tym bardziej przyspieszam kroku!

KI: Kolejną podróżą będzie …?

TCh: Los Angeles, Las Vegas, Wielki Kanion i Dolina śmierci, potem Wyspy Zielonego Przylądka, bo muszę zobaczyć gdzie mieszkała moja ukochana Cesaria Evora, jeszcze później jadę na Barbados, do Montrealu…. nie wspominam już takich jedno-dwu czy trzy dniowych wypadów do Włoch (o których pisze kolejny przewodnik), do Lizbony, Tel Awiwu, Londynu czy Tallina.

KI: Serdecznie dziękuję za rozmowę 🙂

TCh: Ja również! I nie przebywajcie za długo w domu!